Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty
"Niektórych pustych pokoi się nie wypełni"
Po przeczytaniu trzech powieści
Axelsson (Dom Augusty, Lód i woda, woda i lód, Pępowina) doszłam
do wniosku, że w kolejnych książkach szwedzka autorka podejmuje
wciąż te same tematy. Nie przeszkadza mi to jednak w odpowiednich
odstępach czasu sięgać po kolejne tytuły, bo na razie tylko
Pępowina okazała się trochę przekombinowana. Jak mówił jeden z
wykładowców na studiach – i tak o wszystkim napisali już
starożytni Grecy, a reszta się powtarza. A skoro Axelsson robi to
dobrze, to czemu nie?
"Jest mnie coraz mniej"
Nie tak dawno pisałam, że niewiele
jest książek ze starszymi ludźmi w roli głównej, a tu właśnie
taka powieść. A właściwie – powiastka. Słodko-gorzka,
dokładnie tak, jak obiecuje seria Gorzka czekolada (ta sama, w
której ukazały się Służące), którą wydawca opisuje: "niesztampowa i emocjonująca, pozostawia na długo słodki posmak z nutą goryczy. Jest antidotum na codzienność, powierzchowność i pośpiech. Mocna w tematyce, lekka w odbiorze". Raz w życiu mogę się podpisać pod okładkowym opisem!
SKANDYNAWSCY "CHŁOPI"
Jeśli nie podobali Wam się Chłopi,
to nie marnujcie czasu na tę recenzję, zapraszam na następny wpis.
Natomiast jeśli lubicie wiejskie klimaty retro, to mam dla Was super
lekturę :) Wspominałam Chłopów przy wpisie o Ludziach z Innhaug (polecam gorąco!), ale dopiero teraz znalazłam ich
prawdziwy skandynawski odpowiednik (późniejszy, z 1927 roku). Powieść Moberga bardzo przypomina dzieło Reymonta, tyle tylko, że
jest skromniejsza treściowo (skupia się na jednej rodzinie, a nie
na całej wsi – choć oczywiście są i inni bohaterowie) i
objętościowo (czterokrotnie). No i dzieje się w XIX-wiecznej
Szwecji.
TA, KTÓRA WIDZI
Księga Diny ma już swoje lata (po raz
pierwszy ukazała się w 1989 roku), ale niedawno została wznowiona
(na fali zainteresowania literaturą skandynawską?). Plasuje się w
tej gałęzi literatury skandynawskiej, która – w przeciwieństwie
do kryminałów – mnie interesuje, a więc można ją postawić
koło (niedoścignionych!) Ludzi z Innhaug czy A lasy wiecznie
śpiewają.
ŻYJEMY W DNIACH OSTATECZNYCH
I po raz kolejny Mika Waltari, choć
tym razem w trochę innej odsłonie: po pierwsze, Czarny Anioł to
powieść stosunkowo krótka (tylko jeden tom średniej grubości),
po drugie – autor przenosi nas w czasy średniowiecza, a dokładniej
– jego schyłku (do tej pory to zawsze była starożytność: Egipt
w najsłynniejszym Egipcjaninie Sinuhe i Rzym w trylogii).
Ludzie z Innhaug
Kto odwiedza mnie na fejsie, wie, że pochłonęła mnie ta powieść. Recenzja na gorąco, bo wczoraj
skończyłam czytać i wczoraj napisałam. Co to był za wspaniały
tydzień! Saga, XIX-wieczna wieś, Norwegia – to nie mogła być
kiepska książka. Ale nie wiedziałam, że okaże się takim
wspaniałym odkryciem.
"Bycie złą matką to nie zbrodnia"
Tydzień temu była książka o pięknym
i mądrym macierzyństwie, dziś dla odmiany jej skrajne
przeciwieństwo, czyli kolejna powieść Majgull Axelsson. Szwedzka
pisarka maniakalnie portretuje okaleczone córki, niepotrafiące
kochać matki, poranionych ludzi w wybrakowanych (nawet jeśli
pozornie wszystko jest dobrze) rodzinach.
I wszystko mieli wspólne
Torgny
Lindgren, Miód trzmieli
Oficyna
Literacka, seria Mit i tabu w prozie światowej
Torgny
Lindgren (ur. 1938) to wielokrotnie nagradzany szwedzki pisarz,
którego twórczość jest w Polsce (jeszcze?) mało znana. Miód
trzmieli, powieść stosunkowo nowa (1995), to krótki, ale bardzo ciekawy tekst; raczej
mit niż tabu, parabola, historia bez miejsca (choć w odludnym
zakątku Szwecji) i bez czasu.
Trylogia rzymska po raz trzeci i ostatni
Mika
Waltari, Mój syn, Juliusz
Wydawnictwo
Książnica
Po
zaskoczeniu, jakim był dla mnie drugi tom, czekała mnie kolejna
niespodzianka: podczas gdy pierwsze dwie części trylogii były ze
sobą związane bardzo luźno, druga i trzecia stanowią integralną
całość; mamy więc nadal tego samego narratora, Minutusa, a
opowieść rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie została przerwana.
W sumie naturalniej by było recenzować je razem, ale cóż,
dowiedziałam się po fakcie :)
Trylogia rzymska - odcinek drugi
Mika
Waltari, Rzymianin Minutus
Wydawnictwo
Książnica
Drugi
tom Trylogii rzymskiej bardzo się różni od pierwszego. Po pierwsze
zmienia się forma: to już nie listy, tylko zwykła pierwszoosobowa
narracja, choć teoretycznie opowiadający zwraca się do syna.
Po drugie rzecz dzieje się kilkanaście lat po zakończeniu
pierwszego tomu. Po trzecie wreszcie – narrację podejmuje syn
znanego z pierwszej części Marka Mezencjusza, tytułowy Minutus; to
on jest głównym bohaterem, podczas gdy Marek jest co najwyżej
postacią drugoplanową. Nieliczne nawiązania do pierwszego tomu, na
które zdecydował się autor, zupełnie nie przeszkadzają traktować
tej powieści jako niezależnego utworu, choć możliwe, że trzecia
część zmieni coś w tej kwestii i mocniej powiąże ze sobą obie
historie.
Trylogia rzymska - odcinek pierwszy
Mika
Waltari, Tajemnica Królestwa
Wydawnictwo
Książnica
Kolejna
powieść historyczna fińskiego pisarza, pierwszy tom Trylogii
rzymskiej, której akcja osadzona jest w I wieku naszej ery.
Tajemnica Królestwa (po raz pierwszy wydana w 1964) opowiada o
początkach chrześcijaństwa: główny bohater przypadkiem jest
świadkiem ukrzyżowania Jezusa i od tej pory nie może przestać o
Nim myśleć; zaczyna pytać, szukać, zastanawiać się... i niemal
wbrew sobie – wierzyć.
Ten, który jest samotny
Mika
Waltari, Egipcjanin Sinuhe
Wydawnictwo
Książnica
Trochę
dziwnie mi się czytało książkę o starożytnym Egipcie fińskiego
autora :) Zresztą to nie jedyna jego powieść historyczna, choć
Egipcjanin Sinuhe jest tytułem najbardziej znanym. Książka ma już kilkadziesiąt lat, okładka obok to ładne wznowienie z bardziej przyjazną czcionką :)
Fabuła
została osadzona w starożytnym Egipcie, w większości za panowania
faraona Amenhotepa IV (Echnatona), męża Nefretete, a więc w XIV w.
p.n.e. Głównym bohaterem powieści jest tytułowy Sinuhe, jako
noworodek wyłowiony z rzeki przez żonę ubogiego lekarza i
usynowiony przez bezdzietne małżeństwo. W dzieciństwie marzył, by zostać żołnierzem, w końcu jednak poszedł w ślady ojca i zdobył medyczne wykształcenie. Wir
historii – a może los zapisany w gwiazdach? – rzucił
nieśmiałego, niedoświadczonego i biednego mężczyznę w sam
środek najważniejszych ówczesnych wydarzeń; Sinuhe przebywał
wśród królów, dyskutował z możnymi, a jego decyzje zaważyły
na losie setek tysięcy ludzi. Zanim do tego doszło, musiał jednak
wiele przejść, a i później – do samego końca – jego życie
nie było usłane różami. Na zawsze też pozostał Tym, Który Jest
Samotny.
Wszystkie baśnie umarły
Majgull
Axelsson, Dom Augusty
Wydawnictwo
W.A.B., Seria z miotłą
Od
dawna miałam zanotowane nazwisko szwedzkiej pisarki na mojej (coraz
dłuższej) liście "do przeczytania w najbliższym czasie".
Intrygowały mnie opisy kolejnych jej powieści oraz raczej skrajne
opinie znalezione w internecie: jedni zupełnie się w tym świecie
nie odnajdują, inni są pochłonięci, zachwyceni wyczarowaną przez
Axelsson mroczną rzeczywistością. Do tej pory wydała ona pięć
powieści: Droga do piekła (1994), Kwietniowa czarownica (1997), Dom
Augusty (2000), Ta, którą nigdy nie byłam (2004) oraz Lód i woda,
woda i lód (2008). Była wielokrotnie nagradzana za swoją
twórczość, między innymi najważniejszym szwedzkim wyróżnieniem
– Augustpriest. Ja zaczęłam przygodę z jej twórczością od środka, bo akurat ta książka stała na bibliotecznej półce.
Dom
Augusty to opowieść o kilku pokoleniach kobiet. Na pierwszy plan
wysuwa się Augusta, jej wnuczka Alicja oraz wnuczka kuzynki Alicji,
Andżelika – a więc przedstawicielki co drugiego pokolenia na
przestrzeni całego XX wieku. Łączy je stary drewniany dom stojący
na skraju miasteczka: to w nim kolejne bohaterki znajdują
schronienie w kluczowych momentach swojego życia, to on jest
świadkiem cierpienia, lęku, tajemnic; słów pełnych nienawiści i
gestów miłości; pęcznieje od kolejnych historii zapisujących
się w ścianach, meblach, pościeli – by wreszcie opowiedzieć je tym, którzy zechcą się wsłuchać.
W świecie pełnym umów
Halfdan
W. Freihow, Drogi Gabrielu. List
Wydawnictwo
Znak
No
proszę, jednak literatura skandynawska to nie tylko kryminały i
książki dla dzieci. To także poruszający list ojca do chorego
syna, w którym mężczyzna próbuje opisać ich wspólne życie.
Halfdan W. Freihow (ur. 1955) jest norweskim dziennikarzem i wydawcą.
Drogi Gabrielu to książka autentyczna, prawdziwe zapiski
Freihowa-ojca, prawdziwy portret jego chorego na autyzm i ADHD syna.
Gabriel, którego poznajemy w książce, ma mniej więcej siedem lat. Mieszka z
rodzicami i starszą siostrą (dwóch starszych braci już się
wyprowadziło) w domu na wybrzeżu. Ten list to próba poukładania i
nazwania codzienności, problemów i prób, jakie podejmują na nowo
każdego dnia: prób możliwie normalnego życia. To świadectwo
ogromnej miłości ojca do syna i obraz niesamowitej relacji, zdolnej
przebijać się przez mur choroby i obcości. To bardzo ciekawy
portret osoby chorej na autyzm. I ogromna dawka emocji.
Nie
mam pojęcia, jak trudne jest kochanie i wychowywanie chorego
dziecka. Ile wymaga cierpliwości i wyrzeczeń, skoro rodzicielstwo w
wersji light nieraz sprawia, że brakuje sił. A jednak wielu ludzi
co dzień stawia czoła takiej rzeczywistości, cierpi patrząc na
cierpienie dzieci i szuka po omacku jakiegoś rozwiązania. Jednak
Freihow nie pisze, żeby się użalać nad sobą czy skarżyć na
los. Jego relacja ma w sobie coś z przygody: odkrywania
niesamowitego umysłu syna, przeżywania każdego kolejnego dnia jako
czegoś wyjątkowego. Najzwyklejsze zdarzenia mogą się w każdej
chwili zmienić w katastrofę, najlżejsze zaburzenie, jak kręgi na
wodzie, urasta do rangi trudnego do opanowania wybuchu. Freihow musi
uważać na każde słowo, gdyż nieprecyzyjne wyrażanie się budzi
ostry sprzeciw syna – burzy jego poukładany świat. Cały czas
uczy się, jak rozmawiać o sprawach niewytłumaczalnych,
abstrakcyjnych, duchowych. Stara się jak może pokazać chłopcu,
jak działa skomplikowany świat, ale relacji międzyludzkich nie da
się wtłoczyć w schematy, dzięki którym funkcjonuje
niesamowicie inteligentny Gabriel. Jednocześnie stara się
czerpać radość z dobrych dni, dostrzega piękno i wyjątkowość
dziecka, akceptuje je i kocha, a każdy sukces syna napawa go ogromną
dumą. I każdego dnia uczy się trudnej sztuki balansowania na
granicy normalności, podejmowania trudnych decyzji, walki o ich być albo nie być: Powiedzieliśmy
"tak", ponieważ czasem od mówienia prawdy ważniejsze
jest to, żeby świat się nie zawalił.
Świat jest baśnią
Jostein Gaarder, Dziewczyna z Pomarańczami
Wydawnictwo Jacek Santorski & Co
Jostein Gaarder (ur.
1952) zyskał rozgłos jako autor Świata Zofii (1991), świetnej
powieści wprowadzającej młodzież zarówno w historię filozofii,
jak i filozoficzny sposób myślenia. Dostałam ją, gdy
miałam jedenaście lat i najpierw czytałam ją razem z Tatą,
później sama. Filozofię lubię do dziś (nie minęło zresztą aż
tak wiele czasu). Norweski autor napisał jeszcze wiele innych
książek, oryginalnych, ciekawych, skłaniających do myślenia i
stawiania pytań. Napisał też Dziewczynę z Pomarańczami.
Gaarder sięga po
ulubioną chyba formę listu, wiadomości od nieznanego czy
tajemniczego nadawcy i wariacji na jej temat: wykorzystał ją w
Świecie Zofii, w Tajmenicy Bożego Narodzenia i tu – a może
gdzieś jeszcze? Innych książek jeszcze nie czytałam. Tym razem
piętnastoletni Georg otrzymuje odnaleziony po latach list od swojego
zmarłego ojca – ojca, którego ledwie pamięta (czy w ogóle
pamięta?), bo w chwili jego śmierci miał niespełna cztery lata. Co można napisać
komuś, komu chciałoby się przekazać wszystko, swoją wiedzę,
doświadczenie, a przede wszystkim – ogromną miłość, gdy
wiadomo, że nie będzie się miało takiej okazji? Mężczyzna snuje
opowieść o Dziewczynie z Pomarańczami, spotkaniu, które odmieniło
jego życie, o miłości i wszechświecie. Okazuje się,
że dzięki tej krótkiej historii daje Georgowi wszystko, czego ten
mógłby oczekiwać: daje poznać mu siebie, dzieli się swoimi
refleksjami na temat życia i świata, opowiada o tym, co
najważniejsze i inspiruje syna do działania. Co jakiś czas chłopak
wplata w opowieść swoje komentarze i powstaje z tego oryginalny
dwugłos, a historie ojca i syna ładnie się uzupełniają. Bardzo
ciekawymi fragmentami są też wstawki o kosmosie – nadają
właściwą perspektywę całości, a poza tym są po prostu interesujące.
Sama historia
Dziewczyny z Pomarańczami jest piękna i bardzo baśniowa. Są
tu zbiegi okoliczności, przeznaczenie, znaki przepowiadające
przyszłe zdarzenia, reguły, do których trzeba się dostosować.
Jest miłość i jest cierpienie. Sam zresztą narrator co rusz tę
baśniowość podkreśla, przypomina, wskazuje - dlatego też idealna miłość nie budzi zastrzeżeń: taka idealna właśnie ma być. Historia niewątpliwie
ma swój urok i mimo mojego sceptycyzmu całkiem mi się podobała, a miejscami nawet wciągnęła, choć już na początku się domyśliłam (czy raczej zgadłam), kim jest Dziewczyna z
Pomarańczami. Zresztą opowieść o wielkim uczuciu jest tylko
pretekstem do postawienia najważniejszego pytania, pytania, na które
każdy sam musi sobie odpowiedzieć – i tu znów wkraczamy w krąg
filozoficznych rozważań - filozoficznych na bardzo życiowym
poziomie.
Stieg Larsson, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Stieg Larsson, szwedzki dziennikarz, nie doczekał się wydania swojej trylogii – zmarł nagle na zawał serca w wieku 50 lat, podczas gdy dopiero rok później na rynku ukazała się powieść Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet – pierwszy tom serii Millennium. Doczekała się wielu przekładów, dwóch ekranizacji – szwedzkiej i amerykańskiej – oraz została odznaczona nagrodą Szklanego Klucza jako najlepsza skandynawska powieść kryminalna. Zewsząd słychać pozytywne opinie, postanowiłam więc sprawdzić, co w niej takiego wyjątkowego.
Mikael Blomkvist, dziennikarz i wydawca gazety Millennium, zostaje oskarżony o zniesławienie jednego z potentatów finansowych. W rezultacie czasopismo popada w kłopoty, a sam zainteresowany postanawia na jakiś czas się odsunąć, by nie narażać gazety na jeszcze większe straty. Nieoczekiwanie otrzymuje dziwaczne zlecenie od osiemdziesięciodwuletniego Henrika Vangera – przez rok ma zamieszkać na północy, w Hedestad, i podjąć próbę rozwikłania zagadki sprzed niemal czterdziestu lat, kiedy to szesnastoletnia Harriet Vanger zniknęła bez śladu. Blomkvist niechętnie i bez żadnych nadziei na powodzenia śledztwa podejmuje się tego zadania. Z czasem dołącza do niego Lisbeth Salander, niesamowicie zdolna, a przy tym wyjątkowo oryginalna postać. Razem odszukują trop, na który nikomu nie udało się trafić. Tajemnicze morderstwo okazuje się tylko jednym z wielu elementów niebezpiecznej i zawiłej układanki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










