Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty

Lektura obowiązkowa!



Książka wstrząsająca i zaskakująco uniwersalna. Porusza problem przemocy w domu, ale... kto nigdy nie stracił cierpliwości do dzieci? Myślę, że każdy rodzic powinien ją przeczytać.

"Niektórych pustych pokoi się nie wypełni"


Po przeczytaniu trzech powieści Axelsson (Dom Augusty, Lód i woda, woda i lód, Pępowina) doszłam do wniosku, że w kolejnych książkach szwedzka autorka podejmuje wciąż te same tematy. Nie przeszkadza mi to jednak w odpowiednich odstępach czasu sięgać po kolejne tytuły, bo na razie tylko Pępowina okazała się trochę przekombinowana. Jak mówił jeden z wykładowców na studiach – i tak o wszystkim napisali już starożytni Grecy, a reszta się powtarza. A skoro Axelsson robi to dobrze, to czemu nie?

OKRUCHY IV


Kolejny zbiór szczątków recenzji, czyli książki, o których miałam do powiedzenia tylko kilka słów, a szkoda by było nie powiedzieć nic. Noblistka, moja ukochana Tokarczuk i autyzm po skandynawsku. Zapraszam!

"Jest mnie coraz mniej"


Nie tak dawno pisałam, że niewiele jest książek ze starszymi ludźmi w roli głównej, a tu właśnie taka powieść. A właściwie – powiastka. Słodko-gorzka, dokładnie tak, jak obiecuje seria Gorzka czekolada (ta sama, w której ukazały się Służące), którą wydawca opisuje: "niesztampowa i emocjonująca, pozostawia na długo słodki posmak z nutą goryczy. Jest antidotum na codzienność, powierzchowność i pośpiech. Mocna w tematyce, lekka w odbiorze". Raz w życiu mogę się podpisać pod okładkowym opisem!

ISLANDZKIE ŻYCIE W SKORUPCE


Jeszcze jedna odsłona literatury skandynawskiej. Nie kryminał i nie saga ;) Tym razem Islandia, niewielka wioska zasypana śniegiem, dwoje ludzi zmagających się z nieludzkimi warunkami. I na wypadek, gdyby nie chciało Wam się czytać dalej, od razu powiem: wspaniała książka!

SKANDYNAWSCY "CHŁOPI"


Jeśli nie podobali Wam się Chłopi, to nie marnujcie czasu na tę recenzję, zapraszam na następny wpis. Natomiast jeśli lubicie wiejskie klimaty retro, to mam dla Was super lekturę :) Wspominałam Chłopów przy wpisie o Ludziach z Innhaug (polecam gorąco!), ale dopiero teraz znalazłam ich prawdziwy skandynawski odpowiednik (późniejszy, z 1927 roku). Powieść Moberga bardzo przypomina dzieło Reymonta, tyle tylko, że jest skromniejsza treściowo (skupia się na jednej rodzinie, a nie na całej wsi – choć oczywiście są i inni bohaterowie) i objętościowo (czterokrotnie). No i dzieje się w XIX-wiecznej Szwecji.

TA, KTÓRA WIDZI


Księga Diny ma już swoje lata (po raz pierwszy ukazała się w 1989 roku), ale niedawno została wznowiona (na fali zainteresowania literaturą skandynawską?). Plasuje się w tej gałęzi literatury skandynawskiej, która – w przeciwieństwie do kryminałów – mnie interesuje, a więc można ją postawić koło (niedoścignionych!) Ludzi z Innhaug czy A lasy wiecznie śpiewają.

ŻYJEMY W DNIACH OSTATECZNYCH


I po raz kolejny Mika Waltari, choć tym razem w trochę innej odsłonie: po pierwsze, Czarny Anioł to powieść stosunkowo krótka (tylko jeden tom średniej grubości), po drugie – autor przenosi nas w czasy średniowiecza, a dokładniej – jego schyłku (do tej pory to zawsze była starożytność: Egipt w najsłynniejszym Egipcjaninie Sinuhe i Rzym w trylogii).

Ludzie z Innhaug


Kto odwiedza mnie na fejsie, wie, że pochłonęła mnie ta powieść. Recenzja na gorąco, bo wczoraj skończyłam czytać i wczoraj napisałam. Co to był za wspaniały tydzień! Saga, XIX-wieczna wieś, Norwegia – to nie mogła być kiepska książka. Ale nie wiedziałam, że okaże się takim wspaniałym odkryciem.

"Bycie złą matką to nie zbrodnia"


Tydzień temu była książka o pięknym i mądrym macierzyństwie, dziś dla odmiany jej skrajne przeciwieństwo, czyli kolejna powieść Majgull Axelsson. Szwedzka pisarka maniakalnie portretuje okaleczone córki, niepotrafiące kochać matki, poranionych ludzi w wybrakowanych (nawet jeśli pozornie wszystko jest dobrze) rodzinach.

I wszystko mieli wspólne

Torgny Lindgren, Miód trzmieli
Oficyna Literacka, seria Mit i tabu w prozie światowej

Torgny Lindgren (ur. 1938) to wielokrotnie nagradzany szwedzki pisarz, którego twórczość jest w Polsce (jeszcze?) mało znana. Miód trzmieli, powieść stosunkowo nowa (1995), to krótki, ale bardzo ciekawy tekst; raczej mit niż tabu, parabola, historia bez miejsca (choć w odludnym zakątku Szwecji) i bez czasu.

Trylogia rzymska po raz trzeci i ostatni

Mika Waltari, Mój syn, Juliusz
Wydawnictwo Książnica

Po zaskoczeniu, jakim był dla mnie drugi tom, czekała mnie kolejna niespodzianka: podczas gdy pierwsze dwie części trylogii były ze sobą związane bardzo luźno, druga i trzecia stanowią integralną całość; mamy więc nadal tego samego narratora, Minutusa, a opowieść rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie została przerwana. W sumie naturalniej by było recenzować je razem, ale cóż, dowiedziałam się po fakcie :)

Trylogia rzymska - odcinek drugi

Mika Waltari, Rzymianin Minutus
Wydawnictwo Książnica

Drugi tom Trylogii rzymskiej bardzo się różni od pierwszego. Po pierwsze zmienia się forma: to już nie listy, tylko zwykła pierwszoosobowa narracja, choć teoretycznie opowiadający zwraca się do syna. Po drugie rzecz dzieje się kilkanaście lat po zakończeniu pierwszego tomu. Po trzecie wreszcie – narrację podejmuje syn znanego z pierwszej części Marka Mezencjusza, tytułowy Minutus; to on jest głównym bohaterem, podczas gdy Marek jest co najwyżej postacią drugoplanową. Nieliczne nawiązania do pierwszego tomu, na które zdecydował się autor, zupełnie nie przeszkadzają traktować tej powieści jako niezależnego utworu, choć możliwe, że trzecia część zmieni coś w tej kwestii i mocniej powiąże ze sobą obie historie.

Trylogia rzymska - odcinek pierwszy

Mika Waltari, Tajemnica Królestwa
Wydawnictwo Książnica

Kolejna powieść historyczna fińskiego pisarza, pierwszy tom Trylogii rzymskiej, której akcja osadzona jest w I wieku naszej ery. Tajemnica Królestwa (po raz pierwszy wydana w 1964) opowiada o początkach chrześcijaństwa: główny bohater przypadkiem jest świadkiem ukrzyżowania Jezusa i od tej pory nie może przestać o Nim myśleć; zaczyna pytać, szukać, zastanawiać się... i niemal wbrew sobie – wierzyć.

Ten, który jest samotny


Mika Waltari, Egipcjanin Sinuhe
Wydawnictwo Książnica

Trochę dziwnie mi się czytało książkę o starożytnym Egipcie fińskiego autora :) Zresztą to nie jedyna jego powieść historyczna, choć Egipcjanin Sinuhe jest tytułem najbardziej znanym. Książka ma już kilkadziesiąt lat, okładka obok to ładne wznowienie z bardziej przyjazną czcionką :)

Fabuła została osadzona w starożytnym Egipcie, w większości za panowania faraona Amenhotepa IV (Echnatona), męża Nefretete, a więc w XIV w. p.n.e. Głównym bohaterem powieści jest tytułowy Sinuhe, jako noworodek wyłowiony z rzeki przez żonę ubogiego lekarza i usynowiony przez bezdzietne małżeństwo. W dzieciństwie marzył, by zostać żołnierzem, w końcu jednak poszedł w ślady ojca i zdobył medyczne wykształcenie. Wir historii – a może los zapisany w gwiazdach? – rzucił nieśmiałego, niedoświadczonego i biednego mężczyznę w sam środek najważniejszych ówczesnych wydarzeń; Sinuhe przebywał wśród królów, dyskutował z możnymi, a jego decyzje zaważyły na losie setek tysięcy ludzi. Zanim do tego doszło, musiał jednak wiele przejść, a i później – do samego końca – jego życie nie było usłane różami. Na zawsze też pozostał Tym, Który Jest Samotny.

Wszystkie baśnie umarły


Majgull Axelsson, Dom Augusty
Wydawnictwo W.A.B., Seria z miotłą

Od dawna miałam zanotowane nazwisko szwedzkiej pisarki na mojej (coraz dłuższej) liście "do przeczytania w najbliższym czasie". Intrygowały mnie opisy kolejnych jej powieści oraz raczej skrajne opinie znalezione w internecie: jedni zupełnie się w tym świecie nie odnajdują, inni są pochłonięci, zachwyceni wyczarowaną przez Axelsson mroczną rzeczywistością. Do tej pory wydała ona pięć powieści: Droga do piekła (1994), Kwietniowa czarownica (1997), Dom Augusty (2000), Ta, którą nigdy nie byłam (2004) oraz Lód i woda, woda i lód (2008). Była wielokrotnie nagradzana za swoją twórczość, między innymi najważniejszym szwedzkim wyróżnieniem – Augustpriest. Ja zaczęłam przygodę z jej twórczością od środka, bo akurat ta książka stała na bibliotecznej półce.

Dom Augusty to opowieść o kilku pokoleniach kobiet. Na pierwszy plan wysuwa się Augusta, jej wnuczka Alicja oraz wnuczka kuzynki Alicji, Andżelika – a więc przedstawicielki co drugiego pokolenia na przestrzeni całego XX wieku. Łączy je stary drewniany dom stojący na skraju miasteczka: to w nim kolejne bohaterki znajdują schronienie w kluczowych momentach swojego życia, to on jest świadkiem cierpienia, lęku, tajemnic; słów pełnych nienawiści i gestów miłości; pęcznieje od kolejnych historii zapisujących się w ścianach, meblach, pościeli – by wreszcie opowiedzieć je tym, którzy zechcą się wsłuchać.

W świecie pełnym umów


Halfdan W. Freihow, Drogi Gabrielu. List
Wydawnictwo Znak

No proszę, jednak literatura skandynawska to nie tylko kryminały i książki dla dzieci. To także poruszający list ojca do chorego syna, w którym mężczyzna próbuje opisać ich wspólne życie. Halfdan W. Freihow (ur. 1955) jest norweskim dziennikarzem i wydawcą. Drogi Gabrielu to książka autentyczna, prawdziwe zapiski Freihowa-ojca, prawdziwy portret jego chorego na autyzm i ADHD syna.

Gabriel, którego poznajemy w książce, ma mniej więcej siedem lat. Mieszka z rodzicami i starszą siostrą (dwóch starszych braci już się wyprowadziło) w domu na wybrzeżu. Ten list to próba poukładania i nazwania codzienności, problemów i prób, jakie podejmują na nowo każdego dnia: prób możliwie normalnego życia. To świadectwo ogromnej miłości ojca do syna i obraz niesamowitej relacji, zdolnej przebijać się przez mur choroby i obcości. To bardzo ciekawy portret osoby chorej na autyzm. I ogromna dawka emocji.

Nie mam pojęcia, jak trudne jest kochanie i wychowywanie chorego dziecka. Ile wymaga cierpliwości i wyrzeczeń, skoro rodzicielstwo w wersji light nieraz sprawia, że brakuje sił. A jednak wielu ludzi co dzień stawia czoła takiej rzeczywistości, cierpi patrząc na cierpienie dzieci i szuka po omacku jakiegoś rozwiązania. Jednak Freihow nie pisze, żeby się użalać nad sobą czy skarżyć na los. Jego relacja ma w sobie coś z przygody: odkrywania niesamowitego umysłu syna, przeżywania każdego kolejnego dnia jako czegoś wyjątkowego. Najzwyklejsze zdarzenia mogą się w każdej chwili zmienić w katastrofę, najlżejsze zaburzenie, jak kręgi na wodzie, urasta do rangi trudnego do opanowania wybuchu. Freihow musi uważać na każde słowo, gdyż nieprecyzyjne wyrażanie się budzi ostry sprzeciw syna – burzy jego poukładany świat. Cały czas uczy się, jak rozmawiać o sprawach niewytłumaczalnych, abstrakcyjnych, duchowych. Stara się jak może pokazać chłopcu, jak działa skomplikowany świat, ale relacji międzyludzkich nie da się wtłoczyć w schematy, dzięki którym funkcjonuje niesamowicie inteligentny Gabriel. Jednocześnie stara się czerpać radość z dobrych dni, dostrzega piękno i wyjątkowość dziecka, akceptuje je i kocha, a każdy sukces syna napawa go ogromną dumą. I każdego dnia uczy się trudnej sztuki balansowania na granicy normalności, podejmowania trudnych decyzji, walki o ich być albo nie być: Powiedzieliśmy "tak", ponieważ czasem od mówienia prawdy ważniejsze jest to, żeby świat się nie zawalił.

Świat jest baśnią

Jostein Gaarder, Dziewczyna z Pomarańczami
Wydawnictwo Jacek Santorski & Co

Jostein Gaarder (ur. 1952) zyskał rozgłos jako autor Świata Zofii (1991), świetnej powieści wprowadzającej młodzież zarówno w historię filozofii, jak i filozoficzny sposób myślenia. Dostałam ją, gdy miałam jedenaście lat i najpierw czytałam ją razem z Tatą, później sama. Filozofię lubię do dziś (nie minęło zresztą aż tak wiele czasu). Norweski autor napisał jeszcze wiele innych książek, oryginalnych, ciekawych, skłaniających do myślenia i stawiania pytań. Napisał też Dziewczynę z Pomarańczami.

Gaarder sięga po ulubioną chyba formę listu, wiadomości od nieznanego czy tajemniczego nadawcy i wariacji na jej temat: wykorzystał ją w Świecie Zofii, w Tajmenicy Bożego Narodzenia i tu – a może gdzieś jeszcze? Innych książek jeszcze nie czytałam. Tym razem piętnastoletni Georg otrzymuje odnaleziony po latach list od swojego zmarłego ojca – ojca, którego ledwie pamięta (czy w ogóle pamięta?), bo w chwili jego śmierci miał niespełna cztery lata. Co można napisać komuś, komu chciałoby się przekazać wszystko, swoją wiedzę, doświadczenie, a przede wszystkim – ogromną miłość, gdy wiadomo, że nie będzie się miało takiej okazji? Mężczyzna snuje opowieść o Dziewczynie z Pomarańczami, spotkaniu, które odmieniło jego życie, o miłości i wszechświecie. Okazuje się, że dzięki tej krótkiej historii daje Georgowi wszystko, czego ten mógłby oczekiwać: daje poznać mu siebie, dzieli się swoimi refleksjami na temat życia i świata, opowiada o tym, co najważniejsze i inspiruje syna do działania. Co jakiś czas chłopak wplata w opowieść swoje komentarze i powstaje z tego oryginalny dwugłos, a historie ojca i syna ładnie się uzupełniają. Bardzo ciekawymi fragmentami są też wstawki o kosmosie – nadają właściwą perspektywę całości, a poza tym są po prostu interesujące.

Sama historia Dziewczyny z Pomarańczami jest piękna i bardzo baśniowa. Są tu zbiegi okoliczności, przeznaczenie, znaki przepowiadające przyszłe zdarzenia, reguły, do których trzeba się dostosować. Jest miłość i jest cierpienie. Sam zresztą narrator co rusz tę baśniowość podkreśla, przypomina, wskazuje - dlatego też idealna miłość nie budzi zastrzeżeń: taka idealna właśnie ma być. Historia niewątpliwie ma swój urok i mimo mojego sceptycyzmu całkiem mi się podobała, a miejscami nawet wciągnęła, choć już na początku się domyśliłam (czy raczej zgadłam), kim jest Dziewczyna z Pomarańczami. Zresztą opowieść o wielkim uczuciu jest tylko pretekstem do postawienia najważniejszego pytania, pytania, na które każdy sam musi sobie odpowiedzieć – i tu znów wkraczamy w krąg filozoficznych rozważań - filozoficznych na bardzo życiowym poziomie.

Stieg Larsson, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet


Stieg Larsson, szwedzki dziennikarz, nie doczekał się wydania swojej trylogii – zmarł nagle na zawał serca w wieku 50 lat, podczas gdy dopiero rok później na rynku ukazała się powieść Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet – pierwszy tom serii Millennium. Doczekała się wielu przekładów, dwóch ekranizacji – szwedzkiej i amerykańskiej – oraz została odznaczona nagrodą Szklanego Klucza jako najlepsza skandynawska powieść kryminalna. Zewsząd słychać pozytywne opinie, postanowiłam więc sprawdzić, co w niej takiego wyjątkowego.

Mikael Blomkvist, dziennikarz i wydawca gazety Millennium, zostaje oskarżony o zniesławienie jednego z potentatów finansowych. W rezultacie czasopismo popada w kłopoty, a sam zainteresowany postanawia na jakiś czas się odsunąć, by nie narażać gazety na jeszcze większe straty. Nieoczekiwanie otrzymuje dziwaczne zlecenie od osiemdziesięciodwuletniego Henrika Vangera – przez rok ma zamieszkać na północy, w Hedestad, i podjąć próbę rozwikłania zagadki sprzed niemal czterdziestu lat, kiedy to szesnastoletnia Harriet Vanger zniknęła bez śladu. Blomkvist niechętnie i bez żadnych nadziei na powodzenia śledztwa podejmuje się tego zadania. Z czasem dołącza do niego Lisbeth Salander, niesamowicie zdolna, a przy tym wyjątkowo oryginalna postać. Razem odszukują trop, na który nikomu nie udało się trafić. Tajemnicze morderstwo okazuje się tylko jednym z wielu elementów niebezpiecznej i zawiłej układanki.