Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6-7 lat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6-7 lat. Pokaż wszystkie posty

Głębszy oddech i kilka znaków zapytania

Agata Maciągowska, Niekot i inne bajki filozoficzne
Wydawnictwo eSPe

Cieniutka książeczka, a w niej aż dwadzieścia dwa zupełnie odrębne teksty. Bajki nie-bajki, bynajmniej nie dla dzieci, a jeśli już – to na pewno nie tylko dla nich, bo filozoficzne pytania mają to do siebie, że mimo pozornej prostoty są uniwersalne. Takie też są teksty Maciągowskiej.

Wtorkowo-dzieciowo - Świat na opak


Elżbieta Pałasz, O smoku, który lubił krówki
Ilustracje: Piotr Rychel
Oprawa: twarda
Stron: 46
Wydawnictwo Bajka

Że smoki lubią krówki, to nie nowina. I owieczki. Od tego przecież są, żeby pożerać sympatyczne stworzenia. Tylko że ten smok zajada się... cukierkami (choć muszę przyznać, że moje uzależnienie od słodyczy od razu kazało mi skierować myśli w tamtą stronę... ;) ). Do tego jest miły, przyjazny i wciąż zawiera nowe znajomości: jego pieczara szybko przestaje być odludnym pustkowiem za sprawą kolejnych gości, nie mniej zadziwiających niż on sam.

Wszystko jest możliwe

Przemysław Wechterowicz, Rybka i słońce
Ilustracje: Barbara Konczarek
Oprawa: twarda
Stron: 36
Wydawnictwo Officyna

To zaskakująco prosta, a jednocześnie bardzo wzruszająca baśń. Na niewielu stronach autorowi udało się zawrzeć wiele ważnych emocji, a przede wszystkim nadzieję. Co ciekawe, zakończenie historii pozostało otwarte, co w książkach dla dzieci spotyka się nie tak znowu często: dzięki temu akcent położony jest na samo dążenie, nie zaś na cel.

Bohaterką opowieści jest mała rybka żyjąca w ciemnym oceanie. Jest samotna, wokół niej cisza i mrok, a wewnątrz wielka tęsknota za przyjacielem, towarzyszem, światłem. Pewnego dnia do głębin dociera promień słońca, i choć za chwilę znika, nie pozwala o sobie zapomnieć. Rybka postanawia dotrzeć do wielkiej, ciepłej, jasnej kuli i na niej zamieszkać – pewna, że tam znajdzie swoje miejsce i więcej szczęścia. Podejmuje więc podróż, której rozmiarów sama nie ogarnia: zamierza przekroczyć wszystkie granice i dotrzeć tam, gdzie nie dotarł nikt, nie mówiąc już o rybach, które przecież żyją tylko w wodzie! Biedna rybka, nie wie, na co się porywa – życzliwi dorośli na pewno zaraz wytłumaczyliby jej, jak niedorzeczny jest jej pomysł.

Historia na wesoło


Gerry Bailey, Karen Foster, Tajemnice słynnych ludzi
Ilustracje: Leighton NoyEs, Karen Radford
Oprawa: miękka
Stron: 40
Wydawnictwo Jedność

Niedawno na blogu prezentowałam dwie książki opowiadające o sławnych ludziach i dzisiaj kolejna recenzja w tym temacie, choć zupełnie innej konwencji: seria książek przybliżająca sylwetki sławnych ludzi na wesoło, kolorowo, z niemałą dawką wiedzy. Komplet to dwanaście książeczek, których bohaterami są przedstawiciele najróżniejszych kultur i czasów. Jest Kleopatra i Matka Teresa, jest Mozart i Leonadro daVinci, Kolumb, Scott i Cook, Juliusz Cezar, Aleksander Wielki i Napoleon, Neil Armstrong i wódz Siuksów, Siedzący Byk.

Tata wkracza do akcji


Ulf Stark, Jak tata się z nami bawił
Ilustracje: Mati Lepp
Oprawa: twarda
Stron: 28
Wydawnictwo Zakamarki

Skandynawska literatura dla dzieci mnie ujmuje :) Dziś kolejna szwedzka książka, jednego z najbardziej cenionych tamtejszych autorów, Ulfa Starka (ur. 1944). To jeden z tomów serii o małym Ulfie i jego rodzinie; tych samych bohaterów znajdziemy także w książkach: Jak tata pokazał mi wszechświat albo Czy umiesz gwizdać, Joanno?

Narratorem jest mały Ulf. Pewnego dnia, gdy mama jest nieobecna, tata proponuje chłopcom – Ulfowi i jego starszemu bratu – wspólną zabawę. Gdy obaj otrząsają się ze zdumienia, chętnie przystają na propozycję i rozpoczynają zabawę w chowanie klucza. Towarzyszą temu prawdziwe codzienne sytuacje, gdy na przykład jeden chłopiec popycha drugiego, albo gdy tata naprowadza Ulfa na właściwy trop – czyni to opowieść bardzo wiarygodną i ciekawszą niż historie oderwane od rzeczywistości. Jednego nie wziął pod uwagę tata bawiący się z dziećmi tylko od święta: maluchy są nieprzewidywalne i mają naprawdę zaskakujące pomysły!

Wtorkowo-dzieciowo - Powrót do przeszłości


Poczytaj mi mamo, księga druga
praca zbiorowa
Oprawa: twarda
Stron: 280
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Prawie każdy z nas zna chyba nieduże, kwadratowe książeczki z cienkimi kartkami i charakterystyczną tylną okładką. Ja najlepiej pamiętam O pierwszym rogaliku. Wspaniale, że ktoś wpadł na pomysł wznowienia tych opowieści w wydaniu zbiorowym. Słyszałam opinię, że "te cienkie książeczki miały swój klimat", ale ja osobiście uwielbiam zbiory bajek i baśni i w tej wersji książka ogromnie mi się podoba.

W tomie znajdziemy dziesięć opowieści kultowych autorów, takich jak Wanda Chotomska (Mój piękny, złoty koń; Trzymaj się, Kamil), Julian Tuwim (W aeroplanie), Danuta Wawiłow (Kiedy byłam mała), Małgorzata Musierowicz (Co mam) czy Tadeusz Kubiak (Ptasie ulice). To urocze, ciepłe historie, niektóre z morałem, inne napisane po prostu po to, by bawić. Przy czytaniu Co mam prawie się rozkleiłam ;)

Wtorkowo-dzieciowo - Dla poszukiwaczy



Seria "Szukaj i znajdź": Transport, Przyroda
Oprawa: miękka
Stron: 24
Wydawnictwo: Jedność

Dzisiaj propozycja dla nieco starszych czytelników ciekawych świata. Przyroda i Transport to dwie z czterech książeczek wydanych w serii "Szukaj i znajdź" (pozostałe to Mój świat i Historia). Wyglądają niepozornie: ze względu na spory format (prawie A4) wydają się cieniutkie i przypominają zeszyty. Zawartość jest jednak jak najbardziej godna uwagi!

W części poświęconej transportowi odwiedzimy lotnisko, prom, stację obsługi, stację kolejową, port, a także przyjrzymy się wahadłowcowi i łodzi podwodnej. Obrazki są pełne szczegółów, towarzyszą im podpisy i ważne informacje – mały odkrywca dowie się, jak przebiegają procedury na lotnisku, co można znaleźć na promie i do czego służą wahadłowce. Bardzo ciekawym pomysłem było odsłonięcie wnętrz prezentowanych środków transportu, dzięki czemu możemy zobaczyć, gdzie na przykład znajduje się silnik i jak (mniej więcej oczywiście) wygląda. Takie rysunki są też świetnym punktem wyjścia do opowieści dla bardziej cierpliwych i spragnionych wiedzy.

Wtorkowo-dzieciowo - Zgaduj zgadula!

Marcin Przewoźniak, Wielka księga zagadek; ilustracje: Dorota Szoblik

Tytuł nie kłamie, książka jest pełna zagadek – jest ich ponad 150, a więc zabawy sporo.
Sam pomysł stworzenia książki będącej zbiorem wierszyków-łamigłówek uważam za świetny. Autor stanął na wysokości zadania i napisał naprawdę fantastyczne rymowanki, które byłyby fajne nawet bez opcji „zagadka”. Są bardzo różne, od czterowersowych po krótkie bajki, z różnymi układami rymów i rytmu – jednym słowem, cała galeria rozmaitych utworów. Są podzielone na kategorie: święta, sport, rośliny i zwierzęta, w domu, hobby... Najbardziej przypadł mi do gustu dział W krainie baśni - każdy wierszyk jest przepleciony wersem-refrenem, który ze względu na swoją powtarzalność i zabawne brzmienie przykuwa uwagę najmłodszych czytelników. Interesujące są też zagadki z serii Co to za...?, bazujące na wieloznaczności słów.

Zagadki są dedykowane przedszkolakom i każde dziecko w wieku 3-6 lat znajdzie tu coś dla siebie, gdyż jedne są prostsze, a inne trudniejsze – jedne dotyczą przedmiotów codziennego użytku, inne popularnych bajek. Jeszcze inne poświęcone są poszczególnym literkom i uczą wyszukiwać głoski w tekście. W kategorii Palcem po mapie trzeba odgadnąć polskie miasta – i te wierszyki są najtrudniejsze, byłyby dobre nawet dla dzieci szkolnych - przy okazji można się czegoś dowiedzieć.

Cała książka jest bardzo barwna, zawiera świetne, zabawne ilustracje w żywych kolorach, które potwierdzają to, co sugeruje okładka: czeka nas dużo dobrej zabawy! Twarda oprawa pomoże książce przetrwać niejedną sesję zgadywanek.

Przyczepiłabym się tylko do jednej rzeczy – zagadki są tytułowane odpowiedzią, w dodatku tytuły te wyróżnione są większą i grubszą czcionką (widać to na zdjęciu). Znacznie lepiej byłoby, gdyby odpowiedź była pod wierszykiem, mniejszym drukiem. Po pierwsze: gdy czytałam zagadki na głos, kilkakrotnie niemal nie przeczytałam odpowiedzi na samym wstępie – to odruch, tytuł się po prostu czyta :) Po drugie: starsze przedszkolaki często już umieją czytać, więc na wszystkie te ładne ilustracje mogą spojrzeć dopiero po zabawie, ponieważ odpowiedź rzuca się w oczy w pierwszej kolejności.