Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

SKANDYNAWSCY "CHŁOPI"


Jeśli nie podobali Wam się Chłopi, to nie marnujcie czasu na tę recenzję, zapraszam na następny wpis. Natomiast jeśli lubicie wiejskie klimaty retro, to mam dla Was super lekturę :) Wspominałam Chłopów przy wpisie o Ludziach z Innhaug (polecam gorąco!), ale dopiero teraz znalazłam ich prawdziwy skandynawski odpowiednik (późniejszy, z 1927 roku). Powieść Moberga bardzo przypomina dzieło Reymonta, tyle tylko, że jest skromniejsza treściowo (skupia się na jednej rodzinie, a nie na całej wsi – choć oczywiście są i inni bohaterowie) i objętościowo (czterokrotnie). No i dzieje się w XIX-wiecznej Szwecji.

ŻYJEMY W DNIACH OSTATECZNYCH


I po raz kolejny Mika Waltari, choć tym razem w trochę innej odsłonie: po pierwsze, Czarny Anioł to powieść stosunkowo krótka (tylko jeden tom średniej grubości), po drugie – autor przenosi nas w czasy średniowiecza, a dokładniej – jego schyłku (do tej pory to zawsze była starożytność: Egipt w najsłynniejszym Egipcjaninie Sinuhe i Rzym w trylogii).

"Ty jesteś Rzymianinem z duszą barbarzyńcy"


Do tej pory Teodor Parnicki nie wzbudzał we mnie ciepłych uczuć: wrażenia ze studiów miałam bardzo mgliste i raczej negatywne, chyba któraś z jego powieści te parę lat temu mnie przerosła i na tym przygoda się skończyła. Aż do niedawna, bo od dłuższego czasu miałam ochotę na jakąś starą powieść historyczną (wiecie, NIE Cherezińska i NIE Cornwell). A ta akurat stała na półce.

"Idź, sprzedaj wszystko, co masz..."


Widzieliście film? Ja oczywiście nie, bo moje kinowe zaległości sięgają kilku lat i nie zanosi się na poprawę. To akurat wyjątkowo wdzięczny materiał do ekranizacji, więc chętnie obejrzę, jak już będzie w telewizji :) A na razie cieszę się, że przeczytałam książkę.

"Tylko sława po tobie zostanie"


Trochę trwało, nim zabrałam się za drugą część Północnej Drogi, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Przeczucie mnie nie myliło – kolejny tom okazał się znacznie lepszy od poprzedniego, przede wszystkim za sprawą głównej bohaterki, Halderd.

Ludzie z Innhaug


Kto odwiedza mnie na fejsie, wie, że pochłonęła mnie ta powieść. Recenzja na gorąco, bo wczoraj skończyłam czytać i wczoraj napisałam. Co to był za wspaniały tydzień! Saga, XIX-wieczna wieś, Norwegia – to nie mogła być kiepska książka. Ale nie wiedziałam, że okaże się takim wspaniałym odkryciem.

Zima idzie, wybierzmy się tam, gdzie jeszcze zimniej :)

Elżbieta Cherezińska, Saga Sigrun
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Jeśli jest jeszcze w blogowym świecie ktoś, kto tego nie czytał, to z pewnością nie ma nikogo, komu by się chociaż nie opatrzyła okładka :) Ostatnie moje spotkania z powieścią historyczną nie należały do najlepszych (Cornwell okazał się totalną porażką, Filary Ziemi mnie rozczarowały, a Króla z żelaza porzuciłam zanim cokolwiek zaczęło się dziać). Niezrażona (a przynajmniej zrażona niedostatecznie), sięgnęłam po kolejny blogowy hit.

Trylogia rzymska po raz trzeci i ostatni

Mika Waltari, Mój syn, Juliusz
Wydawnictwo Książnica

Po zaskoczeniu, jakim był dla mnie drugi tom, czekała mnie kolejna niespodzianka: podczas gdy pierwsze dwie części trylogii były ze sobą związane bardzo luźno, druga i trzecia stanowią integralną całość; mamy więc nadal tego samego narratora, Minutusa, a opowieść rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie została przerwana. W sumie naturalniej by było recenzować je razem, ale cóż, dowiedziałam się po fakcie :)

Trylogia rzymska - odcinek drugi

Mika Waltari, Rzymianin Minutus
Wydawnictwo Książnica

Drugi tom Trylogii rzymskiej bardzo się różni od pierwszego. Po pierwsze zmienia się forma: to już nie listy, tylko zwykła pierwszoosobowa narracja, choć teoretycznie opowiadający zwraca się do syna. Po drugie rzecz dzieje się kilkanaście lat po zakończeniu pierwszego tomu. Po trzecie wreszcie – narrację podejmuje syn znanego z pierwszej części Marka Mezencjusza, tytułowy Minutus; to on jest głównym bohaterem, podczas gdy Marek jest co najwyżej postacią drugoplanową. Nieliczne nawiązania do pierwszego tomu, na które zdecydował się autor, zupełnie nie przeszkadzają traktować tej powieści jako niezależnego utworu, choć możliwe, że trzecia część zmieni coś w tej kwestii i mocniej powiąże ze sobą obie historie.

Trylogia rzymska - odcinek pierwszy

Mika Waltari, Tajemnica Królestwa
Wydawnictwo Książnica

Kolejna powieść historyczna fińskiego pisarza, pierwszy tom Trylogii rzymskiej, której akcja osadzona jest w I wieku naszej ery. Tajemnica Królestwa (po raz pierwszy wydana w 1964) opowiada o początkach chrześcijaństwa: główny bohater przypadkiem jest świadkiem ukrzyżowania Jezusa i od tej pory nie może przestać o Nim myśleć; zaczyna pytać, szukać, zastanawiać się... i niemal wbrew sobie – wierzyć.

Podróż w przeszłość


Ken Follett, Filary ziemi

Poza wyjątkowo pozytywnymi opiniami przyciągnął mnie do lektury przede wszystkim tytuł – bardzo mi się podoba :) Uwielbiam grube powieści historyczne, więc byłam bardzo pozytywnie nastawiona; dopiero teraz poczytałam nieco o brytyjskim autorze i dowiedziałam się, że poza powieścią historyczną Ken Follett specjalizuje się w thrillerach, czyli czymś, czego z zasady nie ruszam :)

Św. Mikołaj przestał istnieć po raz drugi


Bernard Cornwell, Zimowy monarcha
Instytut Wydawniczy Erica

Kolejna osławiona na blogach książka, której fenomenu zupełnie nie pojmuję. Miałam kiedyś fazę na opowieści o królu Arturze, czytałam wszystko, co udało mi się znaleźć, i choć było to jakieś dziesięć lat temu, to jednak miałam wielką ochotę sięgnąć po chwaloną trylogię Cornwella. No i sięgnęłam.

Brytania, V wiek. Umiera król Uther, a prawowity następca tronu, Mordred, ma zaledwie kilka miesięcy. Radzie, która ma sprawować tymczasową władzę, nie udaje się utrzymać pokoju między królestwami: wszędzie szaleje wojna, którą Artur z całego serca pragnie zakończyć. Narratorem jest Derfel, początkowo chłopiec i prosty wojownik, wychowanek Merlina, który z czasem dorasta, zdobywa doświadczenie i zaszczyty; staje się też przyjacielem i wiernym sługą wspaniałego Artura.

Ten, który jest samotny


Mika Waltari, Egipcjanin Sinuhe
Wydawnictwo Książnica

Trochę dziwnie mi się czytało książkę o starożytnym Egipcie fińskiego autora :) Zresztą to nie jedyna jego powieść historyczna, choć Egipcjanin Sinuhe jest tytułem najbardziej znanym. Książka ma już kilkadziesiąt lat, okładka obok to ładne wznowienie z bardziej przyjazną czcionką :)

Fabuła została osadzona w starożytnym Egipcie, w większości za panowania faraona Amenhotepa IV (Echnatona), męża Nefretete, a więc w XIV w. p.n.e. Głównym bohaterem powieści jest tytułowy Sinuhe, jako noworodek wyłowiony z rzeki przez żonę ubogiego lekarza i usynowiony przez bezdzietne małżeństwo. W dzieciństwie marzył, by zostać żołnierzem, w końcu jednak poszedł w ślady ojca i zdobył medyczne wykształcenie. Wir historii – a może los zapisany w gwiazdach? – rzucił nieśmiałego, niedoświadczonego i biednego mężczyznę w sam środek najważniejszych ówczesnych wydarzeń; Sinuhe przebywał wśród królów, dyskutował z możnymi, a jego decyzje zaważyły na losie setek tysięcy ludzi. Zanim do tego doszło, musiał jednak wiele przejść, a i później – do samego końca – jego życie nie było usłane różami. Na zawsze też pozostał Tym, Który Jest Samotny.

Zabawa w wojnę


Bolesław Prus, Dzieci

Bolesław Prus (1847-1912) jest według mnie jednym z najlepszych polskich pisarzy, na pewno jednym z moich ulubionych. Wciągają mnie jego powieści, ciekawią opowiadania, bawią felietony. Miał rewelacyjny zmysł obserwacji, świetne poczucie humoru i talent, który pozwolił mu stworzyć powieści wyprzedzające swoje czasy, choć z nich wyrastające i mocno w nich osadzone. W ramach studiów z ogromną przyjemnością przeczytałam prawie wszystko, co napisał, i z większych rzeczy zostały mi dwie powieści: pierwsza i ostatnia, Dusze w niewoli (1877) i Dzieci (1909). Tym razem będzie o Dzieciach.

Głównym bohaterem jest Kazimierz Świrski, chłopak stojący u progu dorosłości, wychowywany przez stryja-patriotę, z głową pełną ideałów i marzeń o wojskowej karierze, planujący zmienić świat, przeprowadzić rewolucję, odbudować Polskę. Z tymi projektami udaje się do szkoły handlowej i budzi powszechne zainteresowanie, podziw kolegów, choć czasem także irytację i kontrowersje. Rówieśnicy chętnie poddają się domorosłemu dowódcy i z zapałem tworzą związek Rycerzy Wolności – niezależny organ rewolucyjny, a w przyszłości zalążek regularnego wojska. Ich działanie jest dziecinne: nieprzemyślane, impulsywne, chaotyczne, niepotrzebne, a przy tym śmiesznie patetyczne – choć Prus szybko ściera uśmiech z twarzy czytelnika. Różnie też toczą się losy młodych politycznych: jeszcze nie do końca ukształtowani, łatwo ulegają pokusie władzy i stawiania na swoim, choć z drugiej strony – czy dorośli są wolni od takich błędów? Szybko się okazuje, że to, co z początku zapowiadało się na szczytne dążenia, okazuje się pochopnym szafowaniem życiem, a gra zamienia się – jak dosłownie! – w rosyjską ruletkę.

Nie czas na marzenia


Iwona Menzel, Czas tarantul
Wydawnictwo MG

Zwykle z bardzo dużą rezerwą podchodzę do powieści współczesnych polskich autorek. Tym razem także miałam pewne obawy, ale z drugiej strony książka mnie ciekawiła. Iwona Menzel, z wykształcenia architekt, urodziła się i wychowała w Warszawie, a po ślubie wyjechała do Niemiec. Napisała już kilka powieści: W poszukiwaniu zapachu snów, Zatańczyć czeczotkę, Z widokiem na Castello, Nie chodź ciemną doliną.

Bohaterką Czasu tarantul jest Vera, młoda Niemka. Na początku powieści ma osiemnaście lat i wielkie nadzieje: przeniosła się właśnie z rodzinnej wsi do wielkiego, nowoczesnego, oszałamiającego Berlina, gdzie pragnie rozwijać swój muzyczny talent, zrobić karierę, znaleźć miłość, czerpać z życia pełnymi garściami. I może nawet jej marzenia miałyby szansę się spełnić, gdyby nie fakt, że to lata 30. XX wieku. Jeszcze niewiele się dzieje, ale już na scenę wkracza Hitler: śmieszny człowiek z idiotycznym wąsikiem i teatralnymi gestami, który nie mówiąc nic odkrywczego, porywa tłumy. Wujek Very, Johannes von Klink, ciotka Toni, służba, znajomi z teatru – wszyscy z rosnącą uwagą obserwują gęstnienie atmosfery i zmiany polityczne. Jeszcze sobie nie uświadamiają, czego są świadkami, jeszcze im się wydaje, że to chwilowa zawierucha i zaraz wszystko wróci do normy: a jednak ich świat powoli rozsypuje się w gruzy.

Autorka nie pokazuje nam biednych, pokrzywdzonych Niemców. Próbuje zrozumieć i przedstawić różnorodne postawy, odpowiedzieć na pytanie, jakim cudem dziwny człowiek znikąd, będący antytezą głoszonych przez siebie ideałów, z nieprawdopodobną teorią o rasach, przejmuje władzę i porywa za sobą cały naród. Ludzie jak ludzie, reagują bardzo różnie: niektórzy są nieufni, inni zaniepokojeni, jeszcze inni podekscytowani i ślepo zapatrzeni w Wodza. Dla jednych to okazja do wybicia się, dla drugich – ciężki czas, w którym wierność wartościom staje się prawie niemożliwa, a próba ocalenia czegokolwiek jest skazana na niepowodzenie i można co najwyżej wybrać mniejsze zło. Dla Niemców pochodzenia żydowskiego to konieczność opuszczenia ojczyzny, z którą ciężko się pogodzić. Doktor Goldberg, współpracownik von Klincka, tak reaguje na propozycję emigracji: Wyjechać (...). Nie, właściwie nie. To mój kraj. Moja rodzina żyje tu od osiemnastego wieku, uważam się za patriotę. Dlaczego miałbym wyjeżdżać? Tylko dlatego, że chwilowo doszła do władzy garść fanatyków? Nie, proszę pana. Ja wierzę w wielką kulturę niemiecką. Dwa lata złych rządów nie są w stanie jej zniszczyć.

Bóg tak chce!


Pierre Barret, Jean-Noel Gurgand, Templariusz z Jeruzalem
Wydawnictwo Literackie

Templariusz z Jeruzalem to pierwszy tom cyklu Turnieje Boże (dwa kolejne to Grosz ubogich oraz I my dojdziemy na koniec świata). Obaj autorzy są dziennikarzami, a Pierre Barret także historykiem, co dało im świetny warsztat do napisania wciągającej powieści historycznej. Do pracy nad książką podeszli z dużym zaangażowaniem, odwiedzając opisywane miejsca, docierając do mało znanych dokumentów, z wielką troską odwzorowując najdrobniejsze szczegóły. Dzięki temu dostajemy solidną dawkę wiedzy historycznej podanej w ciekawy sposób.

Przenosimy się w lata 80. XII wieku. Jerozolimą rządzi trędowaty król Baldwin, którego życie wisi na włosku. Zdobywcy Grobu Świętego dawno zapomnieli, po co tu przybyli; opływają w zbytki, pławią się w rozkoszach, nie sięgają wzrokiem dalej, niż do czubka własnego nosa. Wobec perspektywy śmierci władcy wokół tronu snuje się sieć intryg. Głównym bohaterem jest teoretycznie Wilem d'Encausse, "rycerz idealny": dzielny, silny, honorowy, gotowy umrzeć za wiarę... Młody, wciąż szukający swojego miejsca w życiu, w końcu opuszcza żonę i malutkiego synka, by wziąć udział w walce o utraconą Jerozolimę. Jednak w rzeczywistości bohaterów jest bardzo wielu i Wilem nie wysuwa się na pierwszy plan aż tak wyraźnie. Na szczęście, bo z pewnością nie jest najciekawszą postacią powieści. Znacznie bardziej podobał mi się Saladyn, który został przedstawiony jako mądry, pokorny, dobry władca – w przeciwieństwie do nieudolnych, pysznych i egoistycznych królów europejskich. W ogóle portrety są ciekawe i realistyczne i stanowią duży atut powieści; najsłabiej wypada chyba właśnie Wilem.