Ostatnio w moich lekturach zaczynają
królować staruszki :) Były Podróże Maudie Tipstaff, było Im szybciej idę, tym jestem mniejsza, a
dziś kolejna książka z serii Gorzka czekolada, której chyba
zostanę fanką.
Pierwsze wrażenie jest bardzo podobne, choć Emma Healey jest Brytyjką, a nie Norweżką: główna bohaterka ma ponad
osiemdziesiąt lat i próbuje oswoić otaczającą ją rzeczywistość.
Ponownie zaskoczyło mnie, z jaką empatią młoda autorka oddała
emocje i myśli staruszki, ponownie miałam okazję przeczytać
książkę lekką, sympatyczną, ciepłą – a jednak smutną i
poruszającą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/10. Pokaż wszystkie posty
KIEDY ZACZYNA SIĘ CZŁOWIEK?
Taka fantastyka, jaką lubię, czyli w
zasadzie wcale nie fantastyczna ;) Raczej filozoficzna. Zresztą
sięgając po prozę Silverberga, wiem już, czego się mniej więcej
spodziewać. Rzecz się dzieje w XXI wieku, tylko książka jest
stara, co prowadzi do uroczych obrazków: ludzie są w stanie
przenieść kogoś w czasie, ale dane przechowują na dyskietkach.
„Ultramaraton oznacza transcendencję“, czyli bieganie jest dla szaleńców
To moja druga książka o bieganiu
(więcej czytam niż biegam, biegam sporadycznie, ale lubię czytać
;) ) i tak jak poprzednia, okazała się w dużej mierze książką
uniwersalną. Może opowiadać o sporcie w ogóle, a w jeszcze
szerszej perspektywie – o każdym, kto do czegoś dąży. O tobie.
ZNÓW O JEDZENIU
Dziś bez zdjęcia, bo chyba już się tej książki pozbyłam. Jakaś ostatnio jestem roztrzepana... W każdym razie będzie o Mofongo Cecilii Samartin. Jedna z wielu książek wyszperanych na
wyprzedaży. Zadziwiająco krótko czekała na półce :) Kolejna z
nurtu „z gotowaniem w tle“, po którym raczej niewiele się
zwykle spodziewam i którego można mieć już serdecznie dość. Ja nie mam, bo po pierwsze, czytałam takich niewiele (KuchnięFranceski, Kroplę oliwy i to chyba tyle), a po drugie – kocham jeść
i kocham gotować, więc o jedzeniu mogę dużo. No i tym razem to nie Włochy ani Grecja (!).
Czy pół świata wystarczy?
Lewa strona życia to kolejna książka
Lisy Genovy, której Motyl bardzo mi się podobał. Mimo trudnych
tematów to lekka literatura: szybko się czyta, dużo się dzieje,
jest przystępnie napisana. Nową powieść pochłonęłam w dwa dni
– naprawdę nieczęsto mi się to zdarza.
Jesienny czasoumilacz
Po tak zwaną „lekką“ literaturę
sięgam zawsze z największą ostrożnością, bo w co najmniej
czterech przypadkach na pięć kosztuje mnie ona więcej nerwów i
stresu niż kosztowałaby wysiłku intelektualnego jakaś porządna
lektura. To ja pięknie dziękuję za taki relaks! Tym razem byłam
zdesperowana, bo z dnia na dzień poczułam się beznadziejnie i całe
popołudnie spędziłam na kanapie, w swetrze i pod kocem (dla tych,
którzy mnie nie znają – wśród znajomych jestem legendą, długi
rękaw zakładam tylko jesienią i zimą, a i to wyłącznie na
dworze). Tym razem miałam dużo szczęścia, że akurat pod ręką
znalazła się Kuchnia Franceski.
Powrót do dzikusów
Recenzja sprzed wieków, bo przeczytałam i opisałam tę książkę chyba parę miesięcy temu. I tak sobie czekała. A to taka wakacyjna lektura, więc odkopałam :) To dalsze losy amerykańskiej rodziny
osadzone w połowie ubiegłego wieku, czyli druga część Życia wśród dzikusów. Nie rzuciłam się na nią od razu, bo szkoda
mi było – w końcu są tylko dwie ;) W dodatku druga okazała się
słabsza. Ale i tak było sympatycznie.
Odkurzyłam Dickensa
Uwielbiam grube dziewiętnastowieczne
powieści, niespieszną narrację, spokój, nieco przestarzały
język. Po Dickensa sięgnęłam po raz pierwszy w liceum (pomijam
znaną chyba każdemu Opowieść wigilijną) i był to Magazyn
osobliwości. Obiecałam sobie przeczytać też co najmniej kilka
innych, ale lata mijały i ciągle znajdywała się jakaś pilniejsza
lektura... Aż w końcu nadszedł czas na Davida Copperfielda. I
Dickens zaskoczył mnie już na pierwszych stronach – humorem! Od
tej strony go nie pamiętałam :)
Zima idzie, wybierzmy się tam, gdzie jeszcze zimniej :)
Elżbieta
Cherezińska, Saga Sigrun
Wydawnictwo
Zysk i S-ka
Jeśli
jest jeszcze w blogowym świecie ktoś, kto tego nie czytał, to z
pewnością nie ma nikogo, komu by się chociaż nie opatrzyła
okładka :) Ostatnie moje spotkania z powieścią historyczną nie
należały do najlepszych (Cornwell okazał się totalną porażką,
Filary Ziemi mnie rozczarowały, a Króla z żelaza porzuciłam zanim
cokolwiek zaczęło się dziać). Niezrażona (a przynajmniej zrażona
niedostatecznie), sięgnęłam po kolejny blogowy hit.
"Wygrzebałem tylko trochę kurzu“
Jan
Wolkers, Powrót do Oegstgeest
Państwowy
Instytut Wydawniczy, seria KIK
Po
ostatniej (i pierwszej zarazem) przygodzie z literaturą holenderską
nie myślałam, że tak prędko będę miała ochotę na powtórkę. Tak mnie jednak naszło i ściągnęłam z najwyższej półki
Powrót do Oegstgeest jednego z podobno najwybitniejszych pisarzy
holenderskich. Jan Wolkers (1925-2007) to intrygująca postać, z
wykształcenia plastyk, w praktyce autor kilkunastu powieści – w
większości autobiograficznych (!). Chyba miał bardzo ciekawe
życie ;)
Trylogia rzymska - odcinek pierwszy
Mika
Waltari, Tajemnica Królestwa
Wydawnictwo
Książnica
Kolejna
powieść historyczna fińskiego pisarza, pierwszy tom Trylogii
rzymskiej, której akcja osadzona jest w I wieku naszej ery.
Tajemnica Królestwa (po raz pierwszy wydana w 1964) opowiada o
początkach chrześcijaństwa: główny bohater przypadkiem jest
świadkiem ukrzyżowania Jezusa i od tej pory nie może przestać o
Nim myśleć; zaczyna pytać, szukać, zastanawiać się... i niemal
wbrew sobie – wierzyć.
Podróż w przeszłość
Ken
Follett, Filary ziemi
Poza
wyjątkowo pozytywnymi opiniami przyciągnął mnie do lektury przede
wszystkim tytuł – bardzo mi się podoba :) Uwielbiam grube
powieści historyczne, więc byłam bardzo pozytywnie nastawiona;
dopiero teraz poczytałam nieco o brytyjskim autorze i dowiedziałam
się, że poza powieścią historyczną Ken Follett specjalizuje się w
thrillerach, czyli czymś, czego z zasady nie ruszam :)
Tajemniczy ogród dla dorosłych?
Kate
Morton, Zapomniany ogród
Wydawnictwo
Albatros
Kate
Morton (ur. 1976) jest współczesną pisarką australijską;
Zapomniany ogród to jej druga powieść. Górnolotnie określona
powieścią o poszukiwaniu korzeni i własnej tożsamości, w
rzeczywistości przyjemna babska książka, w której owszem, można
się doszukiwać drugiego dna (według mnie zawsze można), ale
którą można też potraktować po prostu jako fajne czytadło; w
tej roli sprawdzi się na pewno dobrze.
Ja ciągle wszystkich ratuję!
Ludmiła Pietruszewska, Jest noc
Wydawnictwo Czarne
Wydawnictwo Czarne
Ludmiła
Pietruszewska (ur. 1938) jest rosyjską pisarką, autorką powieści,
opowiadań (między innymi fantasy, za które została nagrodzona),
licznych dramatów, bajek i wierszy. Jej twórczość długo czekała
na docenienie z powodu cenzury – i nic dziwnego, biorąc pod uwagę,
jak przygnębiającą rzeczywistość przedstawia. Króciutka powieść
Jest noc ukazała się w 1992 roku, w Polsce – dopiero niedawno.
Garść wspomnień
Anna
Drzewiecka, Ciotki
Wydawnictwo
M
O
Annie Drzewieckiej nigdy nie słyszałam i po pobieżnym przejrzeniu
zasobów internetu niewiele się w tej kwestii zmieniło – wszędzie
widnieje po prostu jako autorka Ciotek. Nie wiem nawet, kiedy
dokładnie się urodziła, choć należy z pewnością do pokolenia
moich rodziców: pod koniec książki zdradza, że ma dwie dorosłe
córki. Można się zastanawiać, czy warto sięgać po wspomnienia
ludzi zupełnie nieznanych; moim zdaniem tak, bo autorka opisuje
świat swojego dzieciństwa, a więc świat, którego nie poznałam i
nigdy nie poznam, bo to już kawałek historii.
Jak papież Urban II zrodził Osamę ben-Ladena... i inne historie
Ludwik
Stomma, Historie niedocenione
Wydawnictwo
ISKRY
Historia
jest znacznie ciekawsza, kiedy już nie musimy uczyć się jej w
szkole; kiedy kilka tysięcy lat nie ogranicza się do parudziesięciu
dat, które „trzeba znać“ (co nie znaczy, że jestem
przeciwniczką zapamiętania paru faktów, absolutnie nie!), a
wydarzenia układają się w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy, w
którym jeden drobny fakt ma kolosalne konsekwencje. Taki właśnie
spacer po przeszłości, ze świeżym spojrzeniem na kilkanaście
wydarzeń znanych ze szkolnej ławy, oferuje nam Ludwik Stomma (ur.
1950) – etnolog, antropolog, profesor Sorbony – w swoim zbiorze
esejów Historie niedocenione.
Ten, który jest samotny
Mika
Waltari, Egipcjanin Sinuhe
Wydawnictwo
Książnica
Trochę
dziwnie mi się czytało książkę o starożytnym Egipcie fińskiego
autora :) Zresztą to nie jedyna jego powieść historyczna, choć
Egipcjanin Sinuhe jest tytułem najbardziej znanym. Książka ma już kilkadziesiąt lat, okładka obok to ładne wznowienie z bardziej przyjazną czcionką :)
Fabuła
została osadzona w starożytnym Egipcie, w większości za panowania
faraona Amenhotepa IV (Echnatona), męża Nefretete, a więc w XIV w.
p.n.e. Głównym bohaterem powieści jest tytułowy Sinuhe, jako
noworodek wyłowiony z rzeki przez żonę ubogiego lekarza i
usynowiony przez bezdzietne małżeństwo. W dzieciństwie marzył, by zostać żołnierzem, w końcu jednak poszedł w ślady ojca i zdobył medyczne wykształcenie. Wir
historii – a może los zapisany w gwiazdach? – rzucił
nieśmiałego, niedoświadczonego i biednego mężczyznę w sam
środek najważniejszych ówczesnych wydarzeń; Sinuhe przebywał
wśród królów, dyskutował z możnymi, a jego decyzje zaważyły
na losie setek tysięcy ludzi. Zanim do tego doszło, musiał jednak
wiele przejść, a i później – do samego końca – jego życie
nie było usłane różami. Na zawsze też pozostał Tym, Który Jest
Samotny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










