Pierwsza książka Lisy Genovy, Motyl,
bardzo mi się podobała. Miałam parę zastrzeżeń, ale jak na
debiut – było świetnie. Lewa strona życia okazała się, mimo
wtórności, lekturą wciągającą i ciekawą: autorka opisała mało
znane zaburzenie, więc było interesująco. Byłam ciekawa, jak
rozwinie się jej pisarstwo. No i jak myślicie, w którą stronę
poszła Genova?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa Genova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa Genova. Pokaż wszystkie posty
Czy pół świata wystarczy?
Lewa strona życia to kolejna książka
Lisy Genovy, której Motyl bardzo mi się podobał. Mimo trudnych
tematów to lekka literatura: szybko się czyta, dużo się dzieje,
jest przystępnie napisana. Nową powieść pochłonęłam w dwa dni
– naprawdę nieczęsto mi się to zdarza.
Kiedy każdy dzień jest darem
Lisa
Genova, Motyl
Wydawnictwo
Papierowy Księżyc
Na
okładce książki i jej pierwszych stronach (dziwna praktyka) można
przeczytać tyle zachwytów i mocnych słów, że strach bierze
sięgać: począwszy od wiele mówiącego sformułowania „światowy
bestseller“ (która książka teraz nie jest bestsellerem?), aż po bardzo już zobowiązujące
określenia: „jedna z najpiękniejszych i najbardziej poruszających
książek ostatnich lat“ czy nawet „dzieło czystego geniuszu“
(tu się ktoś jednak, ekhm, zagalopował). Zwykle tego typu
zapowiedzi zwiastują długie pasmo rozczarowań i bardziej
zniechęcają niż zapraszają do lektury. Tym razem jednak sam temat
wydał mi się na tyle ciekawy, że wart ryzyka: postanowiłam się
przekonać, na ile peany na cześć pani doktor neurologii są
zasłużone. I muszę przyznać – ciężko uwierzyć, że to
debiut, co więcej, powieść opublikowana na własny koszt!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
