Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kanadyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kanadyjska. Pokaż wszystkie posty

"ODYSEJA" ODCZYTANA NA NOWO


Po świetnej Opowieści podręcznej miałam ochotę na kolejne spotkanie z Margaret Atwood, a na bibliotecznej półce stała akurat Penelopiada. Dopiero w domu, zabierając się już do czytania, zauważyłam, że książka ukazała się w intrygującej serii Mity Znaku (czy ta seria umarła?). Taka miła niespodzianka :)

Alice Munro - odsłona druga i na razie ostatnia

Alice Munro, Drogie życie
Wydawnictwo Literackie

Po pierwszym spotkaniu z Alice Munro (debiutancki tom Taniecszczęśliwych cieni) bardzo byłam ciekawa jej późniejszych utworów: jeśli ktoś tak zaczyna, co ma do powiedzenia po wielu latach pracy literackiej i, po prostu, życia? Jednak ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu najnowszy tom opowiadań kanadyjskiej pisarki okazał się dla mnie rozczarowaniem.

Dzień jak co dzień


Alice Munro, Taniec szczęśliwych cieni
Wydawnictwo Literackie

Lubię czasem sięgnąć po zbiór opowiadań, choć na dłuższą metę ta niepozorna forma bardziej mnie męczy: wymaga większego wysiłku i wchodzenia we wciąż nowe światy. Wydaje mi się też, że znacznie trudniej napisać dobre opowiadanie niż dobrą powieść – zachować równowagę między szczegółowym przedstawieniem tego, co najważniejsze, a szkicem całej reszty tak, by nie wywołać wrażenia dysproporcji, by wszystkie elementy tworzyły zgrabną całość, a z krótkiego tekstu wyłaniał się wyrazisty bohater czy ważny problem.

Ojcostwo po omacku

Ryan Knighton, Zapiski niewidomego taty 

Ryan Knighton (ur. 1973) to kanadyjski pisarz i wykładowca literatury angielskiej na Uniwersytecie Capilano. Gdy miał 18 lat, wykryto u niego retinopatię barwnikową, chorobę, w wyniku której stopniowo tracił wzrok. Po dziesięciu latach życia w gęstniejących ciemnościach los postawił przed nim nowe wyzwanie: odpowiedzialność za dziecko.

Zapiski niewidomego taty mogłyby być łzawą historią nieszczęśliwego człowieka, który nie może spojrzeć na swoje dziecko. Na szczęście nie są. Nie jest to też kolejna książka typu "perypetie młodych rodziców", gdyż trudności, z jakimi zmaga się autor, są znacznie większego kalibru. Każdy, kto ma dzieci, wie, jak wyczerpująca może być opieka nad maluchem - nawet jeśli dwoje dorosłych zmienia warty. Młody tata zdaje sobie z tego sprawę i czuje się bezużyteczny - nie może wyręczyć żony w najprostszych czynnościach, co więcej, nieraz stanowi dla niej dodatkowy ciężar.

Błądzenie po omacku to stan nieobcy większości świeżo upieczonych rodziców. Jesteśmy skazani na zgadywanie, domyślanie się, zawodną metodę prób i błędów, niepewność i nieznośne poczucie niewiedzy. To wszystko nabiera zupełnie nowego wymiaru, kiedy nie mamy do pomocy wzroku, a zagubienie z metaforycznego staje się jak najbardziej realne. Mimo to Ryan Kinghton nie użala się nad sobą, nie wzbudza litości, nie pławi się w swoim nieszczęściu. Z zadziwiającym dystansem do siebie, dużą dawką humoru - niekiedy wisielczego - oraz nieodłączną ironią opowiada o swoim odkrywaniu ojcostwa. Musi sam szukać odpowiedzi na pytanie, co znaczy być tatą, gdyż wzór ojca, który wyniósł z dzieciństwa, jest w jego przypadku niemożliwy do zrealizowania. A przecież jak każdy chyba marzy, by być dla swojej córki wzorem, oparciem, nauczycielem. Dlatego walczy, próbuje, ryzykuje. I w końcu wygrywa.