Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

"Zobaczyć wszystko"


Ale to była fajna książka! Jakiś czas temu pisałam o podróży w stylu retro, tym razem jest retro w wersji sfeminizowanej. Czyli kobiety, które miały odwagę (i często – pieniądze), by przeciwstawić się konwenansom i wyruszyć na podbój świata.

"Nie tylko dla psychopatów"


To pierwsza moja książka Vargi, ale na pewno nie ostatnia – chętnie przeczytałabym wynurzenia kogoś bardziej zbliżonego do mnie wiekiem (która jest o trzydziestolatku?). Bardzo mi się podobało, choć bohater nie należy do dających się lubić.

PODRÓŻ W STYLU RETRO


Dzisiaj prawie wszyscy podróżują. Jak nie z plecakiem w nieznane czy pociągiem przez Azję, to chociaż z hotelu do hotelu. Świat jest mały i wciąż się zmniejsza, wycieczki na inne kontynenty nie są już niczym niezwykłym i leżą w granicach możliwości zwykłych śmiertelników. Przybywa też (albo więcej się o nich słyszy) amatorów spontanicznych wypraw: rowerem, autostopem, przed siebie. Ale w latach dwudziestych XX wieku wyprawa bez planu i pieniędzy miała chyba w sobie więcej z przygody... i o takiej właśnie podróży opowiada Perkitny w swojej książce.

OPOWIEŚĆ O BURZENIU MURÓW


W XVIII wieku płynął tam, gdzie dziś ludzie zapuszczają się jedynie z nowoczesnym sprzętem, który „gdyby jeszcze zmywał, robiłby wszystko“ – a i tak jest im bardzo ciężko. Mapy jego autorstwa były używane jeszcze w XX wieku. Całe lata spędził z dala od domu, żony, ledwie znał dzieci. Pochodził z ubogiej rodziny, miał co najwyżej marne perspektywy – a do dziś pamięta o nim cały świat. Macie ochotę na wycieczkę śladami Jamesa Cooka?

"Ale wiesz, tak poza tym, to w Mogadiszu żyje się cudownie..."


Wikipedia podaje, że w 2011 roku Somalia po raz czwarty zajęła pierwsze miejsce w rankingu terenów, na których żyje się najtrudniej. Kawałek muzułmańskiej Afryki od lat dotknięty wojną domową i głodem, nękany atakami terrorystycznymi, zawalony ruinami. Konrad Piskała próbuje nam przedstawić Somalię nieznaną, prawdziwą („zgoła inne, dalekie od przemocy oblicze Somalii“ – jak czytamy na okładce) – poza stereotypami, kurzem i biedą.
Czy skutecznie?

CHORWACKA BRIDGET JONES?


Okładka przyciąga wzrok, choć na zdjęciu w sepii tego nie widać – w rzeczywistości pstrokacizna wali po oczach :) Co prawda mam jakiś podświadomy filtr na serduszka i kwiatuszki, ale mam też radar na ikonki niektórych wydawnictw – i tak logo Czarnego kazało mi przyjrzeć się jej bliżej. No i proszę, okazało się, że w tym cudacznym opakowaniu mamy coś zupełnie innego niż powieść z mojego ulubionego nurtu „literatury kobiecej“.  

SKANDYNAWSCY "CHŁOPI"


Jeśli nie podobali Wam się Chłopi, to nie marnujcie czasu na tę recenzję, zapraszam na następny wpis. Natomiast jeśli lubicie wiejskie klimaty retro, to mam dla Was super lekturę :) Wspominałam Chłopów przy wpisie o Ludziach z Innhaug (polecam gorąco!), ale dopiero teraz znalazłam ich prawdziwy skandynawski odpowiednik (późniejszy, z 1927 roku). Powieść Moberga bardzo przypomina dzieło Reymonta, tyle tylko, że jest skromniejsza treściowo (skupia się na jednej rodzinie, a nie na całej wsi – choć oczywiście są i inni bohaterowie) i objętościowo (czterokrotnie). No i dzieje się w XIX-wiecznej Szwecji.

TA, KTÓRA WIDZI


Księga Diny ma już swoje lata (po raz pierwszy ukazała się w 1989 roku), ale niedawno została wznowiona (na fali zainteresowania literaturą skandynawską?). Plasuje się w tej gałęzi literatury skandynawskiej, która – w przeciwieństwie do kryminałów – mnie interesuje, a więc można ją postawić koło (niedoścignionych!) Ludzi z Innhaug czy A lasy wiecznie śpiewają.

ŻYJEMY W DNIACH OSTATECZNYCH


I po raz kolejny Mika Waltari, choć tym razem w trochę innej odsłonie: po pierwsze, Czarny Anioł to powieść stosunkowo krótka (tylko jeden tom średniej grubości), po drugie – autor przenosi nas w czasy średniowiecza, a dokładniej – jego schyłku (do tej pory to zawsze była starożytność: Egipt w najsłynniejszym Egipcjaninie Sinuhe i Rzym w trylogii).

"Życie jest przygodą, odważ się"


Bardzo lubię tę serię: śliczne, barwne okładki, dużo zdjęć, ciekawe miejsca odwiedzane nie tylko przez podróżników z prawdziwego zdarzenia, ale też najzwyklejszych ludzi. Takich jak Kinga Choszcz. Dziewczyna jak ja, nawet młodsza – tylko odważniejsza i bardziej przedsiębiorcza. Jak sobie pomyślę, że wsiadła w stopa i po prostu pojechała do Azji, sama, z niewielką ilością pieniędzy, bez żadnych znajomości i nawet konkretnego planu... Ludzie są niesamowici!

Z serii: uciec-na-zadupie-i-zacząć-jeszcze-raz. Ale inaczej!


Kolejny KIK, który pozytywnie mnie zaskoczył. Czytając opis na okładce można pomyśleć, że to męska wersja retro niezawodnego dziś i bez umiaru eksploatowanego schematu powieści uciec-na-zadupie-i-zacząć-wszystko-od-nowa. Na szczęście nie do końca, choć jest w tym trochę prawdy.

Meksykański sen


Do niewielu noblistów wracam z takim uporem, jak do Le Clezio. Chyba tylko Sienkiewicza przeczytałam więcej (filologia polska). Pierwsze moje spotkanie z francuskim pisarzem to był zachwyt. Drugie – umiarkowane rozczarowanie (na blogu nie ma, bo niespecjalnie chciało mi się pisać). Ale wciąż mnie coś do niego przyciąga.

Elizabeth Gaskell w mrocznym wydaniu


Gdyby nie fakt, że przypadkiem natknęłam się na e-book Szara dama, nie wiedziałabym nawet, że Elizabeth Gaskell pisała takie mroczne opowiadania. A to tylko jedno z całego zbioru! W niczym nie przypomina ono Żon i córek czy Północy i Południa brytyjskiej pisarki: raczej Wichrowe Wzgórza albo Jane Eyre, choć oczywiście brak tu ich rozmachu. Bardzo miłe zaskoczenie i wciągająca lektura.

Życie zaczyna się po pięćdziesiątce


Do Grahama Greene'a (1904-1991) przymierzałam się od bardzo dawna, wydaje mi się nawet, że czytałam kiedyś coś po angielsku, jednak to nie na moje możliwości językowe. Podróże z moją ciotką urzekły mnie jeszcze zanim wzięłam tę książkę do ręki: zagięte rogi, poplamiona okładka, sympatyczny tytuł i urocza ilustracja na przedzie. Wnętrze jest równie urzekające.

O świrach dla świrów


Sięgnęłam po tę książkę – jak zwykle nie wiedząc dokładnie, czego się spodziewać – tylko dzięki temu, że pojawiła się na kilku blogach. To stara, niewielka powieść o książkoświrach. Celowo nie użyłam tu słowa „bibliofil“, „zapalony czytelnik“ czy innego względnie normalnego określenia – bo czym innym jest kochać książki, a czym innym naprawdę nimi – tylko nimi – żyć. Bohaterowie Pruszkowskiej należą do tej drugiej grupy.

„Pokonałeś mnie twym przykładem“

Na Święta – po dwóch nieudanych podejściach do innych książek – postanowiłam sięgnąć po coś w temacie, czyli powieść religijną. Sam gatunek lubię, natomiast nieczęsto czytam tego typu książki, bo zwykle są bardzo słabo napisane i poza niezłą (w najlepszym razie) treścią nie oferują nic więcej. Tym razem na szczęście było inaczej!

Wszyscy idą na dno

Junot Diaz, Topiel
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, seria Biblioteka Interesującej Prozy

Junot Diaz urodził się w Dominikanie (1968) i większość dzieciństwa spędził bez ojca, który wyemigrował do Stanów w poszukiwaniu pracy. Ta sytuacja powraca jak bumerang we wszystkich obrazkach Topieli. Pisarzowi udało się w 1974 dołączyć do ojca, ale jego bohaterowie nie zawsze mają tyle szczęścia.

Pan od wszystkiego

Jan Karon, W moim Mitford
Wydawnictwo Zysk i S-ka, seria Kameleon

Amerykański bestseller, jak dumnie głosi okładka :) Jednak, o dziwo, tym razem nie rozczarowuje. Jak na bestseller przystało, książka jest miła i przyjemna, ciepła, lekka – ale nie głupia. A takich mi czasem bardzo potrzeba.


Żywy skansen

Anka Grupińska, Najtrudniej jest spotkać Lilit
Wydawnictwo Austeria

Kultura żydowska zawsze wydawała mi się fascynująca, choć po lekturze Najtrudniej jest spotkać Lilit okazało się, że moje jej postrzeganie było bardzo naiwne, a znajomość tematu ograniczała się do książek Stryjkowskiego, Meira Ezofowicza (jedna z moich ulubionych książek) czy Skrzypka na dachu, którego swoją drogą jedna z rozmówczyń autorki nazwała „po prostu głupim“.

Głębszy oddech i kilka znaków zapytania

Agata Maciągowska, Niekot i inne bajki filozoficzne
Wydawnictwo eSPe

Cieniutka książeczka, a w niej aż dwadzieścia dwa zupełnie odrębne teksty. Bajki nie-bajki, bynajmniej nie dla dzieci, a jeśli już – to na pewno nie tylko dla nich, bo filozoficzne pytania mają to do siebie, że mimo pozornej prostoty są uniwersalne. Takie też są teksty Maciągowskiej.