Kolejny KIK, który pozytywnie mnie
zaskoczył. Czytając opis na okładce można pomyśleć, że to męska wersja retro niezawodnego dziś i bez umiaru eksploatowanego schematu
powieści uciec-na-zadupie-i-zacząć-wszystko-od-nowa. Na szczęście
nie do końca, choć jest w tym trochę prawdy.