Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

Elizabeth zniknęła.


Ostatnio w moich lekturach zaczynają królować staruszki :) Były Podróże Maudie Tipstaff, było Im szybciej idę, tym jestem mniejsza, a dziś kolejna książka z serii Gorzka czekolada, której chyba zostanę fanką. Pierwsze wrażenie jest bardzo podobne, choć Emma Healey jest Brytyjką, a nie Norweżką: główna bohaterka ma ponad osiemdziesiąt lat i próbuje oswoić otaczającą ją rzeczywistość. Ponownie zaskoczyło mnie, z jaką empatią młoda autorka oddała emocje i myśli staruszki, ponownie miałam okazję przeczytać książkę lekką, sympatyczną, ciepłą – a jednak smutną i poruszającą.

„Kochając syna“, czyli wkurzyłam się


Pierwsza książka Lisy Genovy, Motyl, bardzo mi się podobała. Miałam parę zastrzeżeń, ale jak na debiut – było świetnie. Lewa strona życia okazała się, mimo wtórności, lekturą wciągającą i ciekawą: autorka opisała mało znane zaburzenie, więc było interesująco. Byłam ciekawa, jak rozwinie się jej pisarstwo. No i jak myślicie, w którą stronę poszła Genova?

SKANDYNAWSCY "CHŁOPI"


Jeśli nie podobali Wam się Chłopi, to nie marnujcie czasu na tę recenzję, zapraszam na następny wpis. Natomiast jeśli lubicie wiejskie klimaty retro, to mam dla Was super lekturę :) Wspominałam Chłopów przy wpisie o Ludziach z Innhaug (polecam gorąco!), ale dopiero teraz znalazłam ich prawdziwy skandynawski odpowiednik (późniejszy, z 1927 roku). Powieść Moberga bardzo przypomina dzieło Reymonta, tyle tylko, że jest skromniejsza treściowo (skupia się na jednej rodzinie, a nie na całej wsi – choć oczywiście są i inni bohaterowie) i objętościowo (czterokrotnie). No i dzieje się w XIX-wiecznej Szwecji.

TA, KTÓRA WIDZI


Księga Diny ma już swoje lata (po raz pierwszy ukazała się w 1989 roku), ale niedawno została wznowiona (na fali zainteresowania literaturą skandynawską?). Plasuje się w tej gałęzi literatury skandynawskiej, która – w przeciwieństwie do kryminałów – mnie interesuje, a więc można ją postawić koło (niedoścignionych!) Ludzi z Innhaug czy A lasy wiecznie śpiewają.

"TYLKO NAM SAMYM NIE JEST WSZYSTKO JEDNO"


Ta książka to taka angielsko-japońska hybryda. Niby o Japonii, niby o Japończykach, ale Ishiguro od szóstego roku życia mieszka w Wielkiej Brytanii i to się czuje. Trochę szkoda, choć nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobało. Zabrakło tylko odrobiny obcości.

Jeszcze jedna bajka dla dużych dziewczynek


Nie jestem jakąś świrofanką Jane Austen i innych pań z jej epoki, ale lubię regularnie sięgać po jakąś powieść w tym stylu. Opasłą, niespieszną... To świetna odtrutka na codzienność. Od dłuższego czasu miałam ochotę na kolejną taką lekturę i tym razem wybór padł na Ruth Elisabeth Gaskell.

"Odnaleźć drogę do niemego Boga"


Wspominałam już, że fascynuje mnie kultura żydowska i osadzone w niej powieści. Kiedy więc tylko zobaczyłam na blogu To przeczytałam notkę o Singerze (1904-1991, nota bene dostał Nobla w 1978 roku), na wszelki wypadek zajrzałam do katalogu biblioteki, a chwilę potem już szperałam na Allegro. To było dobrze wydane 5 zł!

Jesienny czasoumilacz


Po tak zwaną „lekką“ literaturę sięgam zawsze z największą ostrożnością, bo w co najmniej czterech przypadkach na pięć kosztuje mnie ona więcej nerwów i stresu niż kosztowałaby wysiłku intelektualnego jakaś porządna lektura. To ja pięknie dziękuję za taki relaks! Tym razem byłam zdesperowana, bo z dnia na dzień poczułam się beznadziejnie i całe popołudnie spędziłam na kanapie, w swetrze i pod kocem (dla tych, którzy mnie nie znają – wśród znajomych jestem legendą, długi rękaw zakładam tylko jesienią i zimą, a i to wyłącznie na dworze). Tym razem miałam dużo szczęścia, że akurat pod ręką znalazła się Kuchnia Franceski.

Z serii: uciec-na-zadupie-i-zacząć-jeszcze-raz. Ale inaczej!


Kolejny KIK, który pozytywnie mnie zaskoczył. Czytając opis na okładce można pomyśleć, że to męska wersja retro niezawodnego dziś i bez umiaru eksploatowanego schematu powieści uciec-na-zadupie-i-zacząć-wszystko-od-nowa. Na szczęście nie do końca, choć jest w tym trochę prawdy.

Powrót do dzikusów


Recenzja sprzed wieków, bo przeczytałam i opisałam tę książkę chyba parę miesięcy temu. I tak sobie czekała. A to taka wakacyjna lektura, więc odkopałam :) To dalsze losy amerykańskiej rodziny osadzone w połowie ubiegłego wieku, czyli druga część Życia wśród dzikusów. Nie rzuciłam się na nią od razu, bo szkoda mi było – w końcu są tylko dwie ;) W dodatku druga okazała się słabsza. Ale i tak było sympatycznie.

Matka doskonała?


Książka jakiś czas temu bardzo popularna na blogach. I bardzo kontrowersyjna, żeby nie powiedzieć – wyzywająca, co sugeruje już podtytuł: Dlaczego chińskie matki są lepsze? Jakby autorka rzucała rękawicę wszystkim niechińskim matkom (choć faktycznie za przeciwieństwo „chińskiej matki“ uważa matkę „amerykańską“, o Słowianach ma nieco lepsze mniemanie). Podejmiecie wyzwanie?

Odkurzyłam Dickensa


Uwielbiam grube dziewiętnastowieczne powieści, niespieszną narrację, spokój, nieco przestarzały język. Po Dickensa sięgnęłam po raz pierwszy w liceum (pomijam znaną chyba każdemu Opowieść wigilijną) i był to Magazyn osobliwości. Obiecałam sobie przeczytać też co najmniej kilka innych, ale lata mijały i ciągle znajdywała się jakaś pilniejsza lektura... Aż w końcu nadszedł czas na Davida Copperfielda. I Dickens zaskoczył mnie już na pierwszych stronach – humorem! Od tej strony go nie pamiętałam :)

Ludzie z Innhaug


Kto odwiedza mnie na fejsie, wie, że pochłonęła mnie ta powieść. Recenzja na gorąco, bo wczoraj skończyłam czytać i wczoraj napisałam. Co to był za wspaniały tydzień! Saga, XIX-wieczna wieś, Norwegia – to nie mogła być kiepska książka. Ale nie wiedziałam, że okaże się takim wspaniałym odkryciem.

Najzabawniejsza książka, jaką znam


Tragiczna okładka jednego z kolejnych wydań – kojarzy mi się z poradnikiem dla rodziców i na pewno nie wzięłabym jej z biblioteki, błądząc między półkami. Sama książka ukazała się krótko po wojnie. I jest wspaniała!

„Pokonałeś mnie twym przykładem“

Na Święta – po dwóch nieudanych podejściach do innych książek – postanowiłam sięgnąć po coś w temacie, czyli powieść religijną. Sam gatunek lubię, natomiast nieczęsto czytam tego typu książki, bo zwykle są bardzo słabo napisane i poza niezłą (w najlepszym razie) treścią nie oferują nic więcej. Tym razem na szczęście było inaczej!

Pan od wszystkiego

Jan Karon, W moim Mitford
Wydawnictwo Zysk i S-ka, seria Kameleon

Amerykański bestseller, jak dumnie głosi okładka :) Jednak, o dziwo, tym razem nie rozczarowuje. Jak na bestseller przystało, książka jest miła i przyjemna, ciepła, lekka – ale nie głupia. A takich mi czasem bardzo potrzeba.


„Ślub to taki spektakl“


Blandine Le Callet, Tort weselny
Wydawnictwo Sonia Draga

Wydawało mi się, że nieczęsto sięgam po literaturę francuską, ale w takich przypadkach blog świetnie się sprawdza – statystyka pokazuje, że się myliłam :) Tort weselny to debiut literacki Blandine Le Callet (ur. 1969), która od dziesiątego roku życia marzyła, aby zostać pisarką. Zwykle takie deklaracje nie wróżą niczego dobrego, tym razem jednak książka bardzo mile mnie zaskoczyła.

Jak kochali sto lat temu


Maria Rodziewiczówna, Macierz
Wydawnictwo Literackie

Macierz po raz pierwszy ukazała się 110 lat temu, w 1903 roku. Maria Rodziewiczówna pisała już od dwudziestu lat, i choć ta powieść nie należy do jej najbardziej znanych dzieł, jest moim zdaniem godna przypomnienia. Strasznie nie lubię współczesnych romansów i obrazu miłości, jaki się obecnie kreuje: ta książka była cudowną odskocznią od wszystkiego, co dziś serwują nam media i literatura popularna.

Jak kamień w wodę


Richard Yates, Zakłócony spokój
Wydawnictwo Sonia Draga

Richard Yates (1926-1992) jest dla mnie autorem niezwykłym. Po rewelacyjnej (choć przygnębiającej) Drodze do szczęścia obiecałam sobie, że wrócę do jego twórczości; niedawno sięgnęłam więc po Zakłócony spokój. I choć tym razem powieść nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia, nie zawiodłam się: po raz kolejny amerykański pisarz zaserwował mi świetny portret psychologiczny głównego bohatera i nie mniej ciekawy obraz amerykańskiego społeczeństwa lat 60.