Taka fantastyka, jaką lubię, czyli w
zasadzie wcale nie fantastyczna ;) Raczej filozoficzna. Zresztą
sięgając po prozę Silverberga, wiem już, czego się mniej więcej
spodziewać. Rzecz się dzieje w XXI wieku, tylko książka jest
stara, co prowadzi do uroczych obrazków: ludzie są w stanie
przenieść kogoś w czasie, ale dane przechowują na dyskietkach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
OKRUCHY (1)
Na wielu blogach funkcjonuje taki cykl i chyba dobrze się sprawdza – w każdym razie nieraz brakowało mi krótszej formy wpisów i zdecydowałam się też ją wprowadzić. Tu będą trafiać książki, o których chciałabym wspomnieć, ale o których nie mam do powiedzenia aż tyle, by tworzyć wyczerpującą recenzję. Mieszanina gatunków, autorów, tematyki. Starocie i nowości, grube i cienkie, pod jakimś względem ciekawe. Co cię uzbiera. Po trzy tytuły.
"Wszystko jest nowe"
Drugi tom Trylogii kosmicznej jest
bezsprzecznie najlepszy (pierwszy TU). Piszę o nim osobno, bo próba zawarcia
wrażeń ze wszystkich trzech części w jednej notce musiałaby się
skończyć albo najdłuższym postem w historii internetu, albo
potraktować powieści po macoszemu. A byłaby szkoda. Zresztą Lewis
we wstępach zaznacza, że każdą z nich można czytać osobno, i
faktycznie każda jest inna, choć łączy je główny bohater.
Mars oczami Lewisa
Bardzo cenię Lewisa jako humanistę i autora książek religijnych, których mam już całkiem pokaźną kolekcję: genialne Listy starego diabła do młodego, wspaniały Zaskoczony radością, przejmujący Smutek, bardzo mądre Cztery miłości i kilka innych. Bardzo byłam ciekawa Lewisa beletrysty. Opowieści z Narnii podobały mi się, choć nawiązania do Ewangelii były, hmmm, mało subtelne. Ale to w końcu cykl dla dzieci. Jak wypadła fantastyka dla dorosłych?
„Mogliśmy zacząć w nowy sposób“
Pierwsze
moje spotkanie z brytyjską noblistką to było Piąte dziecko przeczytane jeszcze na studiach. Ciekawe, ale nie powalające – na
tyle, żeby chcieć do Doris Lessing jeszcze wrócić, ale nie teraz,
już, natychmiast. Podobno jest nawet dalsza część tej powieści
(Podróż Bena), ale wolałam coś nowego. Padło na Pamiętnik
przetrwania.
Fantastyka zupełnie niefantastyczna
Robert Silverberg, Umierając żyjemy
Dom
Wydawniczy Rebis, seria Salamandra
Robert
Silverberg (ur. 1935) jest znanym amerykańskim pisarzem science
fiction, i choć nie jestem zagorzałą fanką tego gatunku, jego
niewielka powieść W dół do ziemi podobała mi się – na tyle,
by sięgnąć po coś jeszcze. Interesujące, że Umierając żyjemy
okazało się zupełnie inną, a jednocześnie w swojej istocie
bardzo podobną lekturą.
Niewiele
tu fantastyki – to bardziej powieść psychologiczna. Fabuła
osadzona jest w latach 70. ubiegłego wieku, a jedyny pomysł
wykraczający poza ograniczenia naszego świata to zdolności
głównego bohatera: słyszy on myśli innych ludzi. Dar tyleż
ciekawy, co kłopotliwy; przysporzył Davidowi wiele przykrości i
zmusił do szybszego dorastania: ciężko ufać rodzicom, których
myśli niezgodne ze słowami widzi się jak na dłoni; ciężko
zachować niewinność i dziecięce spojrzenie na świat, gdy słyszy
się milion głosów na minutę. Ciężko znaleźć swoje miejsce,
mając świadomość, jak bardzo nie pasuje się do innych. A jednak
gdy niesamowita zdolność zaczyna stopniowo zanikać, bohater jest jeszcze
bardziej zagubiony – nigdy nie był jak inni, a teraz nie może być
nawet tym, kim był przez te wszystkie lata.
Ludzie są wszędzie tacy sami
Rafał
Kosik, Mars
Wydawnictwo
Powergraph
Rafał
Kosik (ur. 1971) znany jest polskiemu czytelnikowi przede wszystkim
jako autor popularnego, wielokrotnie nagradzanego cyklu dla młodszej
młodzieży: Felix, Net i Nika. W jego dorobku znajdziemy jednak nie
tylko książki dla dzieci, ale także opowiadania i powieści
fantastyczne dla dorosłych. Do tych ostatnich należą: Mars (2003),
Vertical (2006) oraz Kameleon (2008).
Nie
trzeba być szczególnie błyskotliwym, by domyślić się, że akcja
powieści rozgrywa się na Marsie. W 2040 roku pierwsi przybysze
budują na planecie olbrzymie wieże, których zadaniem będzie
produkcja tlenu, oraz próbują doprowadzić do podgrzania atmosfery,
by za kilkaset lat mogli się tu osiedlić zwykli ludzie. Po kilkunastu stronach wprowadzenia przenosimy się do
roku 2305, w którym dzieje się połowa akcji: miasta są już
zbudowane, Ziemianie regularnie przylatują – w poszukiwaniu pracy,
innego życia, próbując podporządkować Marsa swoim potrzebom.
Środowisko jest jednak dalekie od wymarzonego przez pierwszych wizjonerów:
nadal nie ma lasów, ba, nie ma nawet trawy; niemal trzystuletnie
wieże zaczynają się sypać i spada produkcja tlenu, którą do tej
pory miały już przejąć rośliny. Klimat przypomina pustynny:
dobowe wahania temperatur są ogromne, wszędzie sucho, dookoła
miast tylko piach i burze piaskowe, przed którymi trzeba mozolnie
chronić budynki. Wszystko dlatego, że niecierpliwi ludzie chcieli
zbyt szybko, zbyt dużo, już, teraz – nie dali planecie czasu.
Politycy – cóż za niespodzianka – mają rozbieżne wizje i
każdy ciągnie w swoją stronę, a nieświadomi poważnego zagrożenia
ludzie popierają projekty wygodne zamiast rozsądnych. W jaki sposób
i czy w ogóle uda im się wybrnąć z – wydawałoby się –
beznadziejnej sytuacji?
Bez słońca, bez ciepła, bez nadziei
Cormac McCarthy, Droga
Wydawnictwo Literackie
Cormac McCarthy (ur. 1933) jest uznawany za jednego z najważniejszych współczesnych powieściopisarzy amerykańskich. Jest także autorem dramatów i scenariuszy. Do jego najgłośniejszych powieści należą Krwawy Południk (1985), Rącze konie (1992), To nie jest kraj dla starych ludzi (2005) oraz Droga (2006), za którą otrzymał między innymi Nagrodę Pulitzera.
Kolejna powieść amerykańska, którą czytam w ostatnim czasie. Po książkę sięgnęłam zachęcona licznymi entuzjastycznymi recenzjami. O dziwo, wbrew temu, jak to zwykle w takich przypadkach bywa... nie rozczarowałam się.
Postapokaliptyczna rzeczywistość. Beznadziejnie szary, monotonny, martwy krajobraz; wszechobecny kurz i popiół; temperatura, przy której bezpowrotnie zapomina się, co znaczy "ciepło". Żadnych zwierząt, roślin – jedynie suche drzewa. I pojedynczy ludzie, wynaturzeni, zezwierzęceni, przerażający. Świat, w którym nie ma miejsca na życie. Świat bez nadziei.
Bohaterami powieści są ojciec i syn, których imion nigdy nie poznamy, wędrujący ku wybrzeżu. Nie wiedzą, co ich czeka na miejscu, czy rzeczywiście tamten kawałek planety będzie inny od tych przebytych setek kilometrów... I chyba sami w to nie wierzą. Ale dokądś przecież trzeba zmierzać...
Każdy kolejny krok to większy wysiłek. Każdy dzień to niepewność. Nieustanny strach, przejmujące zimno, wiecznie doskwierający głód. A do tego szare niebo, szara droga, szare drzewa, woda, ziemia – wszystko. I dwie postacie, razem w tym pyle i beznadziei.
Koniec końców?
Wydawnictwo MAG
Christopher Paolini, młody amerykański pisarz, zasłynął jako twórca cyklu Dziedzictwo. Uczył się w domu, dzięki czemu edukację zakończył wcześniej niż rówieśnicy i mógł się poświęcić pisaniu. W 2002 roku wydał pierwszą powieść, Eragona. Wikipedia podaje, że tylko piąta część Harry'ego Pottera sprzedawała się lepiej. Podobnie jak wielu czytelników, lata temu zachwyciłam się pierwszym tomem: niemałe znaczenie miał fakt, że miałam wtedy tyle lat, ile Paolini, gdy pracował nad książką. Nie mogłam sobie wyobrazić, jak ktoś w moim wieku mógł stworzyć coś takiego. Z entuzjazmem sięgałam po kolejne części i chyba nietrudno się domyślić, że i z ostatnim tomem Dziedzictwa wiązałam duże nadzieje.
Z najnowszej książki mamy się dowiedzieć, jak zakończą się losy Eragona i Saphiry, Aryi, Rorana, Murtagha, Nasuady, Galbatorixa i innych bohaterów. Zbliżamy się do ostatecznej konfrontacji Vardenów i wojsk Imperium, wielkiej bitwy, w której – wydaje się – szanse są rozłożone bardzo nierówno.
Zastanawiam się, czy to kwestia mojego wieku i większego oczytania, a w związku z tym znacznie większych wymagań, czy ten tom po prostu sam w sobie wypada tak blado na tle całości – bardzo mnie rozczarował. Nie było podczas lektury momentu, żebym nie mogła się oderwać od książki. Owszem, czytałam z zainteresowaniem, ale tego typu książki powinny według mnie pochłaniać czytelnika, a tego niestety nie doświadczyłam.
Fantastyka dla opornych
Urszula K. Le Guin, Najdalszy brzeg
Wydawnictwo Fantom Press
Wydawnictwo Fantom Press
Urszula K. Le Guin jest znaną i uznaną, niemłodą już, amerykańską autorką wielu książek fantastycznych. Do najbardziej popularnych należy cykl Ziemiomorze, obejmujący w tej chwili pięć powieści. Czarnoksiężnik z Archipelagu był jedną z moich pierwszych lektur fantasy i - mimo że za wiele takiej literatury nie czytam - bardzo mi się spodobał. Drugą część przeczytałam parę lat temu w oryginale, a do trzeciej dotarłam dopiero niedawno. Szkoda, że z takimi dużymi przerwami, cieszę się jednak, że udało mi się wrócić do Ziemiomorza.
Na wyspach źle się dzieje: z krańców Archipelagu dochodzą do Roke wieści, że magia zanika. Czarnoksiężnicy tracą zdolność tkania zaklęć, zapominają prawdziwych imion rzeczy. Z takim samym problemem przybywa do magów Arren, siedemnastoletni książę. Po naradzie z Mistrzami arcymag Krogulec postanawia wyruszyć na poszukiwanie odpowiedzi i podjąć próbę uratowania świata – jakkolwiek banalnie to brzmi. Zabiera ze sobą Arrena.
Carlos Ruiz Zafon, Książę Mgły
Debiutancka - wydana w 1992 roku - powieść hiszpańskiego autora, któremu sławę przyniósł rewelacyjny Cień wiatru. Jak wszystkie książki Zafona, przyciąga piękną okładką. Adresowana do młodzieży, choć twórca wyraża nadzieję, że przypadnie ona do gustu także starszym czytelnikom. Czy tak się rzeczywiście dzieje?
Akcja toczy się w czasie II wojny światowej, choć ośmielę się stwierdzić, że nie ma to akurat większego znaczenia. Troje młodych bohaterów wraz z rodzicami przeprowadza się do małego miasteczka. Tam mają nadzieję uniknąć zagrożenia, jakie przyniosła im historia. Niepozorna mieścina okazuje się jednak spowita tajemnicą, a niebezpieczeństwo w niej uśpione bardziej realne niż walka prowadzona na odległych frontach. Nowi lokatorzy nadmorskiego domu zostają wciągnięci we wciąż żywą historię sprzed ćwierćwiecza. Jaka jest tajemnica latarnika? Co się stało z poprzednimi mieszkańcami domu? Kim jest Książę Mgły? Co robi w ogrodzie kamienna trupa cyrkowa? To tylko niektóre pytania, na które odpowiedzi szukamy razem z trzynastoletnim Maksem Carverem.
Akcja toczy się w czasie II wojny światowej, choć ośmielę się stwierdzić, że nie ma to akurat większego znaczenia. Troje młodych bohaterów wraz z rodzicami przeprowadza się do małego miasteczka. Tam mają nadzieję uniknąć zagrożenia, jakie przyniosła im historia. Niepozorna mieścina okazuje się jednak spowita tajemnicą, a niebezpieczeństwo w niej uśpione bardziej realne niż walka prowadzona na odległych frontach. Nowi lokatorzy nadmorskiego domu zostają wciągnięci we wciąż żywą historię sprzed ćwierćwiecza. Jaka jest tajemnica latarnika? Co się stało z poprzednimi mieszkańcami domu? Kim jest Książę Mgły? Co robi w ogrodzie kamienna trupa cyrkowa? To tylko niektóre pytania, na które odpowiedzi szukamy razem z trzynastoletnim Maksem Carverem.
Stephenie Meyer, Intruz

Sięgnęłam po powieść nie dlatego, że zachwyciła mnie wcześniejsza saga Stephenie Meyer, ani nie dlatego, że jestem fanką romansów fantastycznych. Książka miała być nieporównanie lepsza od Zmierzchu, więc postanowiłam dać autorce kolejną szansę (wampiry nie były takie najgorsze).
Pierwsze czterdzieści stron mile zaskakuje i intryguje: rzeczywiście wydaje się, że ta powieść jest zupełnie inna, nowa. Przede wszystkim - ani śladu ckliwych treści, sceneria science-fiction, dużo niedopowiedzeń; muszę przyznać, że z zaciekawieniem przewracałam kolejne strony. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy chwilę później okazało się, że podobnie jak w poprzednich książkach, i tutaj romans będzie wiodącym wątkiem (nie czytałam wcześniej notki z okładki), a sposób opowiadania coraz bardziej traci świeżość i przybliża się powoli do tego znanego już ze Zmierzchu. Zniechęciło mnie to i dopiero po kilku dniach sięgnęłam znów po książkę, by czytać dalej.
Główną bohaterką jest dusza o imieniu Wagabunda, istota przybyła na Ziemię po latach wędrówki z planety na planetę, osadzona w ciele Melanie. Rutynowy zabieg wszczepienia nie przynosi takich efektów, jak zwykle: ludzki umysł nie chce się poddać i obie kobiety z wielkim trudem uczą się współistnienia w jednym ciele. Z czasem uczucia Melanie stają się także udziałem Wagabundy i dziewczyny razem starają się odszukać Jareda i Jamiego, najbliższych Melanie z jej poprzedniego życia.
Pierwsze czterdzieści stron mile zaskakuje i intryguje: rzeczywiście wydaje się, że ta powieść jest zupełnie inna, nowa. Przede wszystkim - ani śladu ckliwych treści, sceneria science-fiction, dużo niedopowiedzeń; muszę przyznać, że z zaciekawieniem przewracałam kolejne strony. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy chwilę później okazało się, że podobnie jak w poprzednich książkach, i tutaj romans będzie wiodącym wątkiem (nie czytałam wcześniej notki z okładki), a sposób opowiadania coraz bardziej traci świeżość i przybliża się powoli do tego znanego już ze Zmierzchu. Zniechęciło mnie to i dopiero po kilku dniach sięgnęłam znów po książkę, by czytać dalej.
Główną bohaterką jest dusza o imieniu Wagabunda, istota przybyła na Ziemię po latach wędrówki z planety na planetę, osadzona w ciele Melanie. Rutynowy zabieg wszczepienia nie przynosi takich efektów, jak zwykle: ludzki umysł nie chce się poddać i obie kobiety z wielkim trudem uczą się współistnienia w jednym ciele. Z czasem uczucia Melanie stają się także udziałem Wagabundy i dziewczyny razem starają się odszukać Jareda i Jamiego, najbliższych Melanie z jej poprzedniego życia.
Trudi Canavan, Gildia Magów
Trudi Canavan, australijska autorka prozy fantastycznej, szybko zdobyła ogromną popularność. Każda wizyta w Empiku wiąże się z minięciem przynajmniej jednego stołu czy regału uginającego się pod ciężarem charakterystycznych białych tomów z ciemnymi postaciami na okładkach. I choć debiutowała w 1999 roku zbiorem opowiadań zatytułowanym Szepty dzieci i mgły, rozgłos przyniosła jej dopiero Trylogia Czarnego Maga. Na stronach internetowych bez trudu można znaleźć pochlebne wypowiedzi na temat powieści, czytelnicy zachwycają się każdym kolejnym tomem. Skąd te zgodne hymny pochwalne na cześć trylogii?
Gildia Magów to pierwszy tom fantastycznej serii. Główną bohaterką jest Sonea, młoda dziewczyna wywodząca się z miejskiej biedoty, która nieoczekiwanie dla siebie samej i całego otoczenia wykazuje nieprzeciętne magiczne zdolności. Problem polega na tym, że Gildia Magów, jedyna taka szkoła w kraju, nie przyjmuje w swe szeregi kandydatów z niższych warstw społecznych; co więcej - jest wśród nich uważana za wroga numer jeden. Z drugiej strony nieszkolony talent stanowi zagrożenie dla całej okolicy oraz dla samej (nie)zainteresowanej, w związku z czym tak po prostu tego zostawić nie można.
Gildia Magów to pierwszy tom fantastycznej serii. Główną bohaterką jest Sonea, młoda dziewczyna wywodząca się z miejskiej biedoty, która nieoczekiwanie dla siebie samej i całego otoczenia wykazuje nieprzeciętne magiczne zdolności. Problem polega na tym, że Gildia Magów, jedyna taka szkoła w kraju, nie przyjmuje w swe szeregi kandydatów z niższych warstw społecznych; co więcej - jest wśród nich uważana za wroga numer jeden. Z drugiej strony nieszkolony talent stanowi zagrożenie dla całej okolicy oraz dla samej (nie)zainteresowanej, w związku z czym tak po prostu tego zostawić nie można.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








