Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść autobiograficzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść autobiograficzna. Pokaż wszystkie posty

"Wygrzebałem tylko trochę kurzu“

Jan Wolkers, Powrót do Oegstgeest
Państwowy Instytut Wydawniczy, seria KIK

Po ostatniej (i pierwszej zarazem) przygodzie z literaturą holenderską nie myślałam, że tak prędko będę miała ochotę na powtórkę. Tak mnie jednak naszło i ściągnęłam z najwyższej półki Powrót do Oegstgeest jednego z podobno najwybitniejszych pisarzy holenderskich. Jan Wolkers (1925-2007) to intrygująca postać, z wykształcenia plastyk, w praktyce autor kilkunastu powieści – w większości autobiograficznych (!). Chyba miał bardzo ciekawe życie ;)

Garść wspomnień


Anna Drzewiecka, Ciotki
Wydawnictwo M

O Annie Drzewieckiej nigdy nie słyszałam i po pobieżnym przejrzeniu zasobów internetu niewiele się w tej kwestii zmieniło – wszędzie widnieje po prostu jako autorka Ciotek. Nie wiem nawet, kiedy dokładnie się urodziła, choć należy z pewnością do pokolenia moich rodziców: pod koniec książki zdradza, że ma dwie dorosłe córki. Można się zastanawiać, czy warto sięgać po wspomnienia ludzi zupełnie nieznanych; moim zdaniem tak, bo autorka opisuje świat swojego dzieciństwa, a więc świat, którego nie poznałam i nigdy nie poznam, bo to już kawałek historii.

„Mnie właściwie nudzi cisza“


Magda Szabó, Staroświecka historia
Państwowy Instytut Wydawniczy

Uwielbiam biografie, powieści biograficzne i autobiograficzne. Uwielbiam czytać o znanych postaciach, pisarzach, o tym, jacy byli jako zwykli ludzie, na co dzień; co ich ukształtowało, co uczyniło ich wyjątkowymi, co sprawiło, że pisali tak a nie inaczej, że ich życie potoczyło się takim a nie innym torem. Staroświecka historia wpisuje się właśnie w ten nurt, choć Magda Szabó nie pisze o sobie, ciężko nawet powiedzieć, że o swoich korzeniach – bo właściwą bohaterką tej opowieści od początku do końca jest jej matka, Lenke Jablonczay, i o jej życie tu chodzi, a nie o odtworzenie otoczenia, w jakim przyszła na świat i wzrastała autorka.

Historia rozgrywa się pod koniec XIX i na początku XX wieku, w świecie, który wraz z wojną powoli zaczął osuwać się w niepamięć i ocalał tylko w opowieściach. Rozpoczyna się, gdy Lenke nie ma jeszcze na świecie, a kończy wraz z narodzinami jej drugiej córki, właśnie Magdy. Autorka cofa się aż do życia swoich pradziadków, by sumiennie przedstawić sytuację, w jakiej znalazła się w pewnym momencie jej matka: opowiada o wielkiej miłości jej rodziców, która z czasem obróciła się przeciwko nim i zmusiła do koszmarnych wyborów; opowiada o babce i ciotkach, które wzięły pod swój dach wystraszoną czteroletnią dziewczynkę i zapewniły jej względną opiekę do momentu zamążpójścia; opowiada o zawirowaniach w życiu Lenke i jej nielicznych radościach, dociera wreszcie do samej głębi jej duszy, rozumiejąc matkę jak chyba mało kto.

W świecie pełnym umów


Halfdan W. Freihow, Drogi Gabrielu. List
Wydawnictwo Znak

No proszę, jednak literatura skandynawska to nie tylko kryminały i książki dla dzieci. To także poruszający list ojca do chorego syna, w którym mężczyzna próbuje opisać ich wspólne życie. Halfdan W. Freihow (ur. 1955) jest norweskim dziennikarzem i wydawcą. Drogi Gabrielu to książka autentyczna, prawdziwe zapiski Freihowa-ojca, prawdziwy portret jego chorego na autyzm i ADHD syna.

Gabriel, którego poznajemy w książce, ma mniej więcej siedem lat. Mieszka z rodzicami i starszą siostrą (dwóch starszych braci już się wyprowadziło) w domu na wybrzeżu. Ten list to próba poukładania i nazwania codzienności, problemów i prób, jakie podejmują na nowo każdego dnia: prób możliwie normalnego życia. To świadectwo ogromnej miłości ojca do syna i obraz niesamowitej relacji, zdolnej przebijać się przez mur choroby i obcości. To bardzo ciekawy portret osoby chorej na autyzm. I ogromna dawka emocji.

Nie mam pojęcia, jak trudne jest kochanie i wychowywanie chorego dziecka. Ile wymaga cierpliwości i wyrzeczeń, skoro rodzicielstwo w wersji light nieraz sprawia, że brakuje sił. A jednak wielu ludzi co dzień stawia czoła takiej rzeczywistości, cierpi patrząc na cierpienie dzieci i szuka po omacku jakiegoś rozwiązania. Jednak Freihow nie pisze, żeby się użalać nad sobą czy skarżyć na los. Jego relacja ma w sobie coś z przygody: odkrywania niesamowitego umysłu syna, przeżywania każdego kolejnego dnia jako czegoś wyjątkowego. Najzwyklejsze zdarzenia mogą się w każdej chwili zmienić w katastrofę, najlżejsze zaburzenie, jak kręgi na wodzie, urasta do rangi trudnego do opanowania wybuchu. Freihow musi uważać na każde słowo, gdyż nieprecyzyjne wyrażanie się budzi ostry sprzeciw syna – burzy jego poukładany świat. Cały czas uczy się, jak rozmawiać o sprawach niewytłumaczalnych, abstrakcyjnych, duchowych. Stara się jak może pokazać chłopcu, jak działa skomplikowany świat, ale relacji międzyludzkich nie da się wtłoczyć w schematy, dzięki którym funkcjonuje niesamowicie inteligentny Gabriel. Jednocześnie stara się czerpać radość z dobrych dni, dostrzega piękno i wyjątkowość dziecka, akceptuje je i kocha, a każdy sukces syna napawa go ogromną dumą. I każdego dnia uczy się trudnej sztuki balansowania na granicy normalności, podejmowania trudnych decyzji, walki o ich być albo nie być: Powiedzieliśmy "tak", ponieważ czasem od mówienia prawdy ważniejsze jest to, żeby świat się nie zawalił.

Mark Twain dla dorosłych



Mark Twain, Pod gołym niebem
Wydawnictwo Iskry


Mark Twain (1835–1910), a naprawdę Samuel Langhorne Clemens, jest jednym z najbardziej znanych amerykańskich pisarzy – przez Williama Faulknera nazwany nawet "ojcem amerykańskiej literatury" – jednak dla większości czytelników pozostaje autorem Przygód Tomka Sawyera, Przygód Hucka Finna czy Księcia i żebraka. Tymczasem napisał sporo opowiadań i powieści dla dorosłych, w tym kilka autobiograficznych: Pod gołym niebem, Włóczęga za granicą, Życie na Missisipi.

Od razu muszę zaznaczyć, że Pod gołym niebem to bardziej powieść niż autobiografia. Towarzyszymy w niej młodemu bohaterowi podróżującemu po zachodnich Stanach: głównie Kalifornii i Nevadzie, gdzie uległ gorączce złota i srebra i dołączył do licznych poszukiwaczy cennych kruszców. W dalszej części porzuca on marzenia o bogactwie (albo raczej one porzucają jego) i zmuszony brakiem funduszy zabiera się za bardziej konkretną pracę: obejmuje posadę w gazecie. W międzyczasie cały czas obserwuje, słucha, opowiada.

Przyglądamy się krajobrazom, poznajemy wiele różnych ludzi i grup, dowiadujemy się całkiem sporo o wydobyciu srebra i złota. Powieść pełna jest historyjek i anegdot. Wobec tak dygresyjnej fabuły trudno mówić o wartkiej akcji, choć książka nosi znamiona powieści przygodowej. Niektóre opowiastki są bardzo ciekawe, inne przeciętnie interesujące, jeszcze inne – trochę nudne; całość miejscami męcząca: muszę przyznać, że dla mnie 400 stron anegdot to trochę za dużo. Z drugiej strony bywały momenty, że lektura mnie naprawdę wciągała.

Cudze dzieci uczyć


Anne Brontë, Agnes Grey
Wydawnictwo MG

O Anne Brontë (1820-1849) pisałam już w recenzji Lokatorki Widefell Hall, nie będę się więc powtarzać. Agnes Grey to jej wcześniejsza (choć zaledwie o rok) powieść, inspirowana doświadczeniami autorki. Muszę przyznać, że tym razem młody wiek siostry Brontë dało się znacznie łatwiej zauważyć i odczuć podczas lektury.

Agnes Grey to młoda córka pastora (w powieści towarzyszymy jej między osiemnatym a dwudziestym trzecim rokiem życia). Pochodzi z ubogiej, ale szczęśliwej rodziny: rodzice zawarli małżeństwo z miłości i choć przypłacili to zerwaniem kontaktów z rodziną, nigdy nie żałowali tego kroku. Ma też o kilka lat starszą siostrę i wszystkich bardzo kocha. Jako najmłodsza w domu traktowana jest z pobłażliwością, jak dziecko, mimo że ma już osiemnaście lat, co przecież w XIX-wiecznym świecie oznaczało gotowość do zamążpójścia, prowadzenia domu, wychowywania dzieci. Agnes jest jednak (jak sama o sobie mówi) niezaradna i nieprzygotowana do życia, gdyż nie miała szansy go tak naprawdę zakosztować: matka i siostra nie były zbyt chętne do korzystania z jej pomocy, kiedy same zrobią wszystko lepiej i szybciej. Mimo to dziewczyna jest ambitna i ciekawa świata, a poza tym bardzo chciałaby pomóc rodzicom w ciężkiej sytuacji materialnej – nie ustaje więc w wysiłkach, póki nie przekona obojga, by pozwolili jej podjąć pracę guwernantki.