Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść psychologiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść psychologiczna. Pokaż wszystkie posty

Elizabeth zniknęła.


Ostatnio w moich lekturach zaczynają królować staruszki :) Były Podróże Maudie Tipstaff, było Im szybciej idę, tym jestem mniejsza, a dziś kolejna książka z serii Gorzka czekolada, której chyba zostanę fanką. Pierwsze wrażenie jest bardzo podobne, choć Emma Healey jest Brytyjką, a nie Norweżką: główna bohaterka ma ponad osiemdziesiąt lat i próbuje oswoić otaczającą ją rzeczywistość. Ponownie zaskoczyło mnie, z jaką empatią młoda autorka oddała emocje i myśli staruszki, ponownie miałam okazję przeczytać książkę lekką, sympatyczną, ciepłą – a jednak smutną i poruszającą.

"Niektórych pustych pokoi się nie wypełni"


Po przeczytaniu trzech powieści Axelsson (Dom Augusty, Lód i woda, woda i lód, Pępowina) doszłam do wniosku, że w kolejnych książkach szwedzka autorka podejmuje wciąż te same tematy. Nie przeszkadza mi to jednak w odpowiednich odstępach czasu sięgać po kolejne tytuły, bo na razie tylko Pępowina okazała się trochę przekombinowana. Jak mówił jeden z wykładowców na studiach – i tak o wszystkim napisali już starożytni Grecy, a reszta się powtarza. A skoro Axelsson robi to dobrze, to czemu nie?

ISLANDZKIE ŻYCIE W SKORUPCE


Jeszcze jedna odsłona literatury skandynawskiej. Nie kryminał i nie saga ;) Tym razem Islandia, niewielka wioska zasypana śniegiem, dwoje ludzi zmagających się z nieludzkimi warunkami. I na wypadek, gdyby nie chciało Wam się czytać dalej, od razu powiem: wspaniała książka!

ŻONA POTWORA


Jacques Expert jest dziennikarzem i pewnie z racji zawodu (odpowiada przede wszystkim za kronikę wydarzeń) zainteresował się losem kobiet związanych z najgorszymi przestępcami: mordercami i gwałcicielami. Swoje przemyślenia przekuł w pierwszą powieść: Żonę potwora. Jak myślicie, jak udało się facetowi wcielić w rolę maltretowanej kobiety?

DZIECKO SŁOWA


Jeszcze jedna książka o dorastaniu, ale od razu zaznaczam: książka niezwykła. I wcale nie dlatego, że Amos Oz umieścił bohatera w powojennej Jerozolimie, kontrolowanej przez wojsko brytyjskie. Dwunastoletni Profi jest wyjątkowym, bardzo mądrym i ciekawym świata chłopcem; otwierając Panterę w piwnicy, otrzymujemy znacznie więcej, niż „świat oczami dziecka“.

CHORWACKA BRIDGET JONES?


Okładka przyciąga wzrok, choć na zdjęciu w sepii tego nie widać – w rzeczywistości pstrokacizna wali po oczach :) Co prawda mam jakiś podświadomy filtr na serduszka i kwiatuszki, ale mam też radar na ikonki niektórych wydawnictw – i tak logo Czarnego kazało mi przyjrzeć się jej bliżej. No i proszę, okazało się, że w tym cudacznym opakowaniu mamy coś zupełnie innego niż powieść z mojego ulubionego nurtu „literatury kobiecej“.  

TA, KTÓRA WIDZI


Księga Diny ma już swoje lata (po raz pierwszy ukazała się w 1989 roku), ale niedawno została wznowiona (na fali zainteresowania literaturą skandynawską?). Plasuje się w tej gałęzi literatury skandynawskiej, która – w przeciwieństwie do kryminałów – mnie interesuje, a więc można ją postawić koło (niedoścignionych!) Ludzi z Innhaug czy A lasy wiecznie śpiewają.

"TYLKO NAM SAMYM NIE JEST WSZYSTKO JEDNO"


Ta książka to taka angielsko-japońska hybryda. Niby o Japonii, niby o Japończykach, ale Ishiguro od szóstego roku życia mieszka w Wielkiej Brytanii i to się czuje. Trochę szkoda, choć nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobało. Zabrakło tylko odrobiny obcości.

JEDYNIE DOTKNIĘCIE RĘKI BRATA...


Jedna z tych książek, które się czyta, hmmm – normalnie. Dość szybko, przyjemnie, ale bez jakiegoś wielkiego wow. A potem przychodzi ostatnia strona i... czytelnik obrywa w łeb. Pobudka.

"KAŻDY ŻYJE W SAMOTNOŚCI"


I kolejna świetna książka z serii KIK. Czytajcie starocie! Sięgajcie po poszarzałe okładki i pożółkłe strony! Można w nich znaleźć wszystko, a paradoksalnie jakieś to świeższe i lepsze niż gorące bestsellery. I sprawdzone, a nie tylko wypromowane w danym miesiącu jako najlepsza-książka-tego-roku i doskonała-lektura-bez-której-nie-możesz-się-obejść.

Życie przecięte na pół


Tematyki żydowskiej na moim blogu całkiem sporo, ale tak jeszcze nie było. Współczesny Izrael, samotna matka z czworgiem dzieci, zwykłe życie. Bez tradycji, bez religii – w każdym razie nie w większym stopniu niż u przeciętnego przedstawiciela jakiejkolwiek innej narodowości; a z tymi właśnie wartościami kojarzą mi się Żydzi. Więc tym razem zupełnie inaczej.

Czy pół świata wystarczy?


Lewa strona życia to kolejna książka Lisy Genovy, której Motyl bardzo mi się podobał. Mimo trudnych tematów to lekka literatura: szybko się czyta, dużo się dzieje, jest przystępnie napisana. Nową powieść pochłonęłam w dwa dni – naprawdę nieczęsto mi się to zdarza.

„Nieustannie noszę w sobie zgniliznę“


Traf chciał, że ledwo przeczytawszy Marzenie Celta Llosy, zabrałam się za Sedno sprawy Greene'a, gdyż właśnie tę powieść poleciliście mi po moim pierwszym pozytywnym spotkaniu z brytyjskim pisarzem. A tak się składa, że obydwie te książki osadzone są (Marzenie Celta częściowo, Sedno sprawy w całości) w koloniach w Afryce, co więcej – obydwie w czasie wojny. Trudno jednak o dwie tak różne powieści! Miałam więc okazję do ciekawego porównania, no i spędzenia w tej scenerii więcej czasu, niż przewidywałam. O Marzeniu Celta powiem tylko tyle, że na pewno jest to godna uwagi książka, a trochę więcej napiszę Wam o tej drugiej.

Zawrót głowy


Takie recenzje lubię pisać najbardziej! Książka niepozorna, malutka, skromna (bohaterów, łącznie z drugoplanowymi, można zliczyć na palcach jednej ręki), stareńka (1954), taki odpad biblioteczny zabrany kiedyś nie wiadomo dlaczego, bo nawet nazwisko autora (a raczej nazwiska, bo Boileau-Narcejac to wspólny pseudonim dwóch francuskich pisarzy) nigdy mi się nie obiło o uszy, zresztą jeśli chodzi o literaturę francuską, to akurat wielką fanką nie jestem. A tu takie zaskoczenie, taka rewelacyjna powieść!

"Każda historia to brudnopis następnej"


Powieść Lévy przeleżała kilka tygodni na kanapie w oczekiwaniu na zrecenzowanie. Przeczytałam błyskawicznie, a do pisania nie mogłam się zabrać. Na szczęście to książka z biblioteki, terminy gonią, więc albo teraz, albo wcale, a naprawdę chciałam skrobnąć o niej choć kilka słów, zwłaszcza że jakiś czas temu czytałam inną powieść autorki, Złą córkę, i tamta również mi się podobała. Nie mogłam więc znów nie wspomnieć o francuskiej pisarce.

Nie takie słodkie dzieciaki


Podobno Richard Hughes przepadał za dziećmi i często opowiadał im wymyślone historie. Wydał nawet dwa zbiory opowiadań dla młodych czytelników. A oprócz tego napisał także baśń dla dorosłych: Orkan na Jamajce. O dzieciach właśnie. Nie takich kochanych i uroczych, jak wielu sądzi... (my, matki, znamy prawdę ;) )

O życiu.


To już piąta książka Oates, po którą sięgnęłam (wcześniej były: Córka grabarza, Mama odeszła, Moja siostra, moja miłość i Blondynka). Są trudne, często nawet męczące pod względem formy, ale zapadające w pamięć i ważne. I każda inna, choć wszystkie mają coś wspólnego – łatwo je rozpoznać na tle całej literatury amerykańskiej.

Uważaj, jak żartujesz


Chcecie wiedzieć, jak to się dzieje, kiedy najmniejszy drobiazg bezpowrotnie zakłóca równowagę psychiczną? Poczuć, jak absurdalna myśl staje się śmiertelnie rzeczywista? Przeczytajcie Wąsy.

Uciekinierka z przeszłości


To zdecydowanie jedna z najlepszych powieści z serii KIK, jakie czytałam. I jedna z ciekawszych antyutopii, jakie znam. Wciągnęła mnie od pierwszych stron, i choć w drugiej połowie podobała mi się odrobinę mniej, do samego końca czytałam z zaangażowaniem, jakie zdarza się zdecydowanie za rzadko.

"Bycie złą matką to nie zbrodnia"


Tydzień temu była książka o pięknym i mądrym macierzyństwie, dziś dla odmiany jej skrajne przeciwieństwo, czyli kolejna powieść Majgull Axelsson. Szwedzka pisarka maniakalnie portretuje okaleczone córki, niepotrafiące kochać matki, poranionych ludzi w wybrakowanych (nawet jeśli pozornie wszystko jest dobrze) rodzinach.