Takie recenzje lubię pisać
najbardziej! Książka niepozorna, malutka, skromna (bohaterów,
łącznie z drugoplanowymi, można zliczyć na palcach jednej ręki),
stareńka (1954), taki odpad biblioteczny zabrany kiedyś nie wiadomo
dlaczego, bo nawet nazwisko autora (a raczej nazwiska, bo
Boileau-Narcejac to wspólny pseudonim dwóch francuskich pisarzy)
nigdy mi się nie obiło o uszy, zresztą jeśli chodzi o literaturę
francuską, to akurat wielką fanką nie jestem. A tu takie
zaskoczenie, taka rewelacyjna powieść!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą groza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą groza. Pokaż wszystkie posty
Elizabeth Gaskell w mrocznym wydaniu
Gdyby nie fakt, że przypadkiem
natknęłam się na e-book Szara dama, nie wiedziałabym nawet, że
Elizabeth Gaskell pisała takie mroczne opowiadania. A to tylko jedno
z całego zbioru! W niczym nie przypomina ono Żon i córek czy
Północy i Południa brytyjskiej pisarki: raczej Wichrowe Wzgórza albo Jane Eyre, choć oczywiście brak tu ich rozmachu. Bardzo miłe zaskoczenie i wciągająca lektura.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
