Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 0-2 lata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 0-2 lata. Pokaż wszystkie posty

Poszukiwany, poszukiwana


Ostatnio była trudna książka, więc dziś coś lżejszego: pstrokate Milusie, czyli lubiane przez większość dzieci wyszukiwanki. Można dostać oczopląsu, ale w zabawie mogą brać udział zarówno dwu-, jak i sześciolatki, więc pozycja godna uwagi :)

Nie pasujesz?


Tę książkę pierwszy raz zobaczyliśmy na mikołajkowej imprezie zorganizowanej u męża w pracy i od razu mnie zachwyciła. Do wielokrotnego czytania średnio się nadaje, bo nie ma już wtedy elementu zaskoczenia, ale wzięłam z biblioteki specjalnie, żeby Wam o niej opowiedzieć :)

CZEGO BOI SIĘ TWOJE DZIECKO?


I kolejna seria odkryta w bibliotece. Strachy na lachy!, czyli Jak pokonać... Jeśli Wasze dzieci boją się czarownic, duchów, smoków, pająków albo innych straszydeł, to macie w czym wybierać. Moje się na razie nie boją, ale książkami i tak są zachwycone ;)

LAS JESZCZE RAZ


Podczas ostatniej wycieczki do biblioteki wpadła mi w oko spora kartonowa książka W lesie. Z tej serii mieliśmy już kiedyś W przedszkolu i W mieście i w zasadzie nie zrobiły furory. Ale ta jest fajniejsza :)

I JESZCZE RAZ POJAZDY


Nie jesteśmy wielkimi fanami firmy księgarskiej Olejesiuk, ale ich nakładem ukazuje się tyle książek i książeczek, że ratuje ich czyste prawdopodobieństwo: czasem musi trafić się coś fajnego! Jak upolowane kiedyś za dychę w Biedronce Stare drzewo (byłam pewna, że o nim pisałam, ale chciałam podlinkować i nie mogę znaleźć – więc będzie wkrótce). Tym razem na pewno nie arcydzieło, ale książka, z którą Krzysiul się prawie nie rozstaje, odkąd mąż wygrzebał ją w bibliotece. O autach, oczywiście.

WTORKOWO-DZIECIOWO - KSIĄŻKI NIEOCZYWISTE


Dzisiaj ciekawostka! Świetna książka, którą można upolować za grosze. Najpierw mieliśmy z biblioteki, ale przez pewien czas Krzysiul się z nią w ogóle nie rozstawał i szybko zaopatrzyliśmy się we własny egzemplarz. A potem go schowałam, bo już nie mogliśmy patrzeć... ;)

KARTONOWY KRECIK


Krecik to była pierwsza i jedna z bardzo nielicznych bajek, które oglądał Krzysiul. Od niedawna na topie jest Stacyjkowo, ale do trzeciego roku życia w ogóle nie kojarzył tych ciuchciowych bohaterów, za to Krecika uwielbiał. I jakiś czas temu trafiło nam się w bibliotece takie cuś.

Leniwa książka na leniwy dzień


Ostatnimi laty Eric Carle zaczyna się coraz częściej pojawiać na polskich półkach. Bardzo lubimy sztywnostronnicowe Od stóp do głów, Pajączka, Czy chcesz być moim przyjacielem? i (choć już troszkę mniej) Bardzo głodną gąsienicę. A ostatnio w bibliotece wyszperałam Leniwca :) W dużym formacie, na miękkich stronach, po angielsku. Na szczęście tekst nie jest zbyt skomplikowany i dzieciom książka ogromnie się spodobała!

PRAWIE WSZYSTKO DLA PRAWIE KAŻDEGO


Pokochałam tę książkę od pierwszego czytania, pokochały ją moje dzieci. Najpierw pożyczyliśmy z biblioteki (choć mądrze wyglądała), potem przedłużyliśmy... w końcu trzeba było oddać. Ale nie na długo, kupiliśmy sobie własną :)

Bawimy się dalej z Tulletem


Kolory i liczby to dwa tematy, na które dziecięcych książek nigdy nie zabraknie. A jednak wciąż pojawiają się nowe i wciąż jeszcze mogą zaskakiwać i cieszyć. A jak zaskakiwać, to kto jak nie Tullet?

A jeśli zimy nie będzie?


Tęsknicie za śniegiem? Wszędzie na blogach zimowo-świąteczne lektury. Jest z czego wybierać! Szkoda tylko, że zimy jakoś nie ma... (tak tylko mówię, wcale nie żałuję, ale ciiiii). To nic, książki są dobre na wszystko i na brak zimy też się coś znajdzie! Zima, której nie było. 

Czego nie wiedzieliście o stajence betlejemskiej?


Święta coraz bliżej, czas się rozejrzeć za klimatycznymi lekturami! Dzisiaj jedna z propozycji :) Taka sobie oryginalna wigilijna opowieść. Tradycyjna sceneria: śnieg, stajenka, choinka. Nie ma Jezusa. Są za to... gęsi. Gąska Zuzia przede wszystkim, ale nie tylko – gęsi jest w stajence więcej niż krów i koni razem wziętych. I o co chodzi?

Jak zmobilizować faceta, żeby pomagał w domu?


Była Maryna w wersji TAKO, teraz przyszła kolej na Tatarak (starszą, bo z 2011). Zupełnie inna graficznie, ale historia ta sama, rymy, refreny, ten sam urok i tak samo nam się podoba!

Poznaj sekret grzecznych dzieci


Książka, która urzekła nas szybko i na długo. Podobała się zarówno Krzysiulowi, jak i Tanuli. Moje dzieci uchodzą za grzeczne, ale kto wie, co robią, jak nie patrzę... ;) To by wyjaśniało, czemu tak bardzo polubili Hansa i Matyldę.

Jeszcze jedna książka o kolorach?


Pomelo jeszcze na blogu nie gościł, bynajmniej nie dlatego, że nie lubimy, nie znamy, nie czytamy. Przeciwnie! Pierwsza w różowym słoniu zakochałam się ja i zmusiłam męża, żeby mi kupił Pomelo jest zakochany. Do dziś ją uwielbiam, bawi, wzrusza, czyta się błyskawicznie i nigdy się nie nudzi. Pozostałe części mieliśmy z biblioteki, ale żadna nie zachwyciła aż tak :) Co nie zmienia faktu, że wszystkie są świetne i w końcu musiałam wspomnieć na blogu o małym różowym słoniu.

Proszę Państwa, oto miś!


Dzisiaj coś bardziej zwyczajnego, bardziej kolorowego, żadne designerskie grafiki ani nowatorskie podejście do treści w stylu Ciekawe, co myśli o tym królowa. Dzisiaj tradycyjnie, może mniej odkrywczo. Ale urzekła nas ta seria i chciałam Wam pokazać.

Biznes życia!


„Mistrzowie ilustracji“ to bardzo zróżnicowana seria. Książki obszerne i krótsze, dla starszych i młodszych, proza i wiersze. Za pierwszym razem kiepsko trafiliśmy – Raz czterej mędrcy... zupełnie nam nie przypadło do gustu. Ale Wanda Chotomska nas nie zawiodła!

Niby proste i głupawe, ale bawi!


Od dawna lubimy zabawy dotykowe typu „Pisze pani na maszynie“, „Kochana babciu...“, „Idzie rak“, „Idzie jeż“. Jakiś czas temu bardziej z ciekawości niż z nadzieją na powodzenie wypróbowałam na Krzysiulu idiotyczną moim zdaniem zabawę znalezioną kiedyś w czeluściach internetu*. Myślałam, że na jeden raz może być fajna, ale naprawdę nie mogłam uwierzyć, kiedy po raz piąty z rzędu synek zażądał: „Jeszcze raz!“. Dlatego też pożyczyłam sobie z biblioteki Zabawy paluszkowe – bo okazuje się, że najprostsze i, wydawałoby się, niezbyt szałowe pomysły dzieciaki odbierają zupełnie inaczej.