Po przeczytaniu trzech powieści
Axelsson (Dom Augusty, Lód i woda, woda i lód, Pępowina) doszłam
do wniosku, że w kolejnych książkach szwedzka autorka podejmuje
wciąż te same tematy. Nie przeszkadza mi to jednak w odpowiednich
odstępach czasu sięgać po kolejne tytuły, bo na razie tylko
Pępowina okazała się trochę przekombinowana. Jak mówił jeden z
wykładowców na studiach – i tak o wszystkim napisali już
starożytni Grecy, a reszta się powtarza. A skoro Axelsson robi to
dobrze, to czemu nie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z Miotłą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z Miotłą. Pokaż wszystkie posty
"Bycie złą matką to nie zbrodnia"
Tydzień temu była książka o pięknym
i mądrym macierzyństwie, dziś dla odmiany jej skrajne
przeciwieństwo, czyli kolejna powieść Majgull Axelsson. Szwedzka
pisarka maniakalnie portretuje okaleczone córki, niepotrafiące
kochać matki, poranionych ludzi w wybrakowanych (nawet jeśli
pozornie wszystko jest dobrze) rodzinach.
Co potrafi nastolatka
Helen
Oyeyemi, Mała Ikar
Wydawnictwo
W.A.B., seria Z miotłą
Mała
Ikar podobno powstała, gdy Helen Oyeyemi (ur. 1984) była w liceum.
Gdybym nie dowiedziała się o tym z okładki, nigdy by mi nie
przyszło do głowy, że ktoś tak młody mógł stworzyć tak dobrze
napisaną, dojrzałą i ciekawą książkę. Z drugiej strony –
może właśnie stąd świeżość, inność tej powieści? Wielkie zaskoczenie, świetna lektura.
Wszystkie baśnie umarły
Majgull
Axelsson, Dom Augusty
Wydawnictwo
W.A.B., Seria z miotłą
Od
dawna miałam zanotowane nazwisko szwedzkiej pisarki na mojej (coraz
dłuższej) liście "do przeczytania w najbliższym czasie".
Intrygowały mnie opisy kolejnych jej powieści oraz raczej skrajne
opinie znalezione w internecie: jedni zupełnie się w tym świecie
nie odnajdują, inni są pochłonięci, zachwyceni wyczarowaną przez
Axelsson mroczną rzeczywistością. Do tej pory wydała ona pięć
powieści: Droga do piekła (1994), Kwietniowa czarownica (1997), Dom
Augusty (2000), Ta, którą nigdy nie byłam (2004) oraz Lód i woda,
woda i lód (2008). Była wielokrotnie nagradzana za swoją
twórczość, między innymi najważniejszym szwedzkim wyróżnieniem
– Augustpriest. Ja zaczęłam przygodę z jej twórczością od środka, bo akurat ta książka stała na bibliotecznej półce.
Dom
Augusty to opowieść o kilku pokoleniach kobiet. Na pierwszy plan
wysuwa się Augusta, jej wnuczka Alicja oraz wnuczka kuzynki Alicji,
Andżelika – a więc przedstawicielki co drugiego pokolenia na
przestrzeni całego XX wieku. Łączy je stary drewniany dom stojący
na skraju miasteczka: to w nim kolejne bohaterki znajdują
schronienie w kluczowych momentach swojego życia, to on jest
świadkiem cierpienia, lęku, tajemnic; słów pełnych nienawiści i
gestów miłości; pęcznieje od kolejnych historii zapisujących
się w ścianach, meblach, pościeli – by wreszcie opowiedzieć je tym, którzy zechcą się wsłuchać.
Cztery afrykańskie damy
Aminatta Forna, Kamienie przodków
Wydawnictwo W.A.B., Seria z miotłą
Aminatta Forna (ur. 1964) jest brytyjską pisarką; jej ojciec pochodził z Sierra Leone, a matka była Szkotką; dzieciństwo kobieta spędziła w Afryce. Produkuje także programy telewizyjne dla BBC – między innymi serię filmów dokumentalnych Africa Unmasked (2002), które stały się inspiracją do napisania nagradzanej powieści Kamienie przodków. Wcześniej autorka wydała książkę wspomnieniową, The Devil that Danced on the Water, a w zeszłym roku drugą powieść, The Memory of Love. Obecnie mieszka w Londynie.
Powieść zaczyna się słowami młodej kobiety, Abie, mieszkającej w Londynie, w której możemy się dopatrywać postaci pokrewnej samej autorce. Nie ona jednak snuje tę opowieść. Przyjeżdża do Afryki w odpowiedzi na lakoniczną wiadomość od dawno niewidzianego kuzyna: Plantacja kawy w Rofathane należy do Ciebie. O yi di [Ciągle jest]. Te parę słów przesłanych z drugiego kontynentu wystarcza, by obudzić wspomnienia, tęsknotę i ciekawość: Abie wraca do domu i wysłuchuje historii czterech różnych kobiet dorastających w podobnych warunkach, w świecie, z którego ona sama wyszła i do którego zawsze po części będzie należała. To jej ciotki, cztery z wielu, wielu innych, gdyż wielożeństwo jest tam czymś naturalnym: Asana, Mariama, Hawa i Serah. W młodości niemal nie miały ze sobą kontaktu, mimo że wiele czasu spędziły w jednej wiosce. Każda z nich opowiada o swoim życiu i dopiero pod koniec ich losy zaczynają się zlewać w jeden, wspólny.
Książka jest podzielona na cztery części: Nasiona, Marzenia, Sekrety i Następstwa. Każda z nich, osadzona w pewnym przedziale czasowym, zawiera cztery fragmenty opowieści, po jednym każdej z kobiet – poznajemy więc ich historie w czterech przeplatających się odsłonach. Najwcześniejsze wydarzenia sięgają roku 1926, najpóźniejsze – 1999, towarzyszymy więc afrykańskim kobietom niemal przez cały XX wiek. Równoległe prowadzenie czterech narracji ma swój urok – zmiany zachodzące w świecie tych kobiet obserwujemy u wszystkich jednocześnie, nie cofamy się w czasie, wreszcie – poszczególne opowieści tworzą jedną wielką historię, historię wszystkich kobiet. Wbrew pozorom jednak takie rozwiązanie wprowadziło chaos: w drugiej części narratorki zaczęły mi się już mylić, a dalej było tylko gorzej, gdyż w późniejszych fragmentach zmieniała się nawet kolejność, w jakiej podejmowały opowieść. To był duży minus, bo decyzje, zachowania, charakter miały swoje korzenie we wcześniejszych przeżyciach, które stapiały się w jedno. Trochę pomagało drzewo genealogiczne umieszczone na początku książki, nie wystarczyło jednak, by się zupełnie odnaleźć w gąszczu relacji. Jeśli więc będziecie czytać Kamienie przodków, całkiem poważnie radzę – przygotujcie sobie kartkę, wypiszcie te cztery imiona i po każdej opowieści dopisujcie sobie jedną, dwie rzeczy charakterystyczne dla danej osoby: gwarantuję, że komfort czytania będzie nieporównanie większy.
Słuchasz?
Marta Syrwid, Zaplecze
Wydawnictwo W.A.B., seria Z Miotłą
Marta Syrwid jest młodą (ur.
1986) polską pisarką. Debiutowała jako autorka opowiadań w wieku
szestanstu lat. W 2004
roku wydała zbiór opowiadań Czkawka oraz otrzymała stypendium
Funduszu Pomocy Młodym Talentom, a pięć lat później –
stypendium Homines Urbani. W 2009 roku ukazała się pierwsza powieść
Syrwid, Zaplecze. Moim skromnym zdaniem – naprawdę świetna książka.
Nastoletnia Klara, anorektyczka,
opowiada. Jest na autorskiej diecie: pół kilograma gotowanej
fasolki i szklanka soku pomarańczowego dziennie. Idealnie gładko
zaczesane włosy. Pokój wysprzątany na błysk. Prace domowe
odrobione na najbliższy miesiąc z góry. Plan dnia doskonale
dopracowany, przestrzeń uporządkowana. Panuje nad rzeczywistością.
Poznajemy ją jeszcze jako
kilkuletnią dziewczynkę, żyjącą w dwupokojowym mieszkaniu z
despotycznym Ojcem, matką i babcią. Rodzice się kłócą, wrzaski
i przepychanki są na porządku dziennym. Mężczyzna udowadnia swoją
siłę wyzywając dziewczynkę i zmuszając ją do jedzenia
znienawidzonych zup. Matka coraz rzadziej broni Klary, zwłaszcza
odkąd w domu pojawił się młodszy braciszek. W szkole jedyną jej
koleżanką jest wredna i zapatrzona w siebie Ewka. Klara żyje w tym
swoim światku, kiełkuje w niej bunt, w końcu przychodzi olśnienie:
musi być doskonała. Szupła. Piękna. Sterylna. Najlepsza. Mam
najlepsze zeszyty, notatki i oceny. Najzgrabniejsze nogi i
najfajniejszy breloczek do kluczy. Jestem zbudowana z rzeczy, które
mam. Które kupiłam. Z tego, co wytrenowałam.
Autorka bardzo realistycznie
przedstawia psychikę nastolatki – a wsześniej dziecka – a także
mechanizmy, które prowadzą bohaterkę ku ideałowi: 170 cm, 40 kg.
To nie tylko wstręt do jedzenia, do którego była tyle razy
przymuszana; to także potrzeba bycia idealną pod każdym względem,
by Ojciec musiał wreszcie powiedzieć coś miłego. To udowodnienie
wszystkim, że może. Być silniejsza, pokonać siebie, zrobić na złość. A przede wszystkim – rozpaczliwy krzyk bezsilności,
wołanie o odrobinę miłości i akceptacji. Klara jest zawzięta,
uparta, walczy z rodzicami, rówieśnikami, a przede wszystkim ze
sobą: Zakładam się ze sobą. Udowodnij, że potrafisz. Zrób
czterysta brzuszków. Jak nie udowodnisz, będziesz beznadziejna.
Głupia, słaba i tłusta. Gdy je, Ojciec wygrywa. Tak było, gdy
była mała i tak jest teraz. Bardzo chce, by jej świat był prosty
i poukładany, ale tak niestety nie jest. Boję się. Jeść. Nie
jeść. Sama w sobie wprowadzam stan wojenny.
W świecie kobiet
Oksana Zabużko, Siostro, siostro
Wydawnictwo W.A.B., seria Z miotłą
Oksana Zabużko (ur. 1960) jest ukraińską pisarką, poetką i eseistką, a także doktorem filozofii. Jej najsłynniejszy tekst to powieść zatytułowana Badania terenowe nad ukraińskim seksem (1996). Zbiór opowiadań Siostro, siostro (2003) został na Ukrainie uznany za książkę roku.
W książce znajdziemy sześć opowiadań oraz krótką autobiografię. Bohaterkami wszystkich tekstów są kobiety: matki, żony, córki, siostry, koleżanki, sąsiadki. Autorka portretuje je w różnym wieku, różnych sytuacjach, różnych rolach i obarcza różnymi problemami. Jest tu historia dwóch sióstr, które całe życie były sobie wrogie; dwóch przyjaciółek ze szkolnej ławy, których relacja jest skomplikowana, fascynująca, bardzo silna, a jednocześnie tymczasowa – co nie znaczy, że nieprawdziwa! Jest opowieść o kobiecie, której życie w telewizyjnej rzeczywistości stopniowo nabierało coraz więcej realizmu, by w końcu pokonać jej prawdziwe "ja".
Najbardziej podobało mi się pierwsze, tytułowe opowiadanie – Siostro, siostro. Bohaterka, Darcia, tęskni za nienarodzoną siostrą – siostrą, którą zawsze chciała mieć, a dla której nie starczyło już miejsca w ciasnej i trudnej ukraińskiej rzeczywistości. Bo objąć, ochronić, zasłonić matka mogła tylko jedno dziecko. Całe opowiadanie jest skierowane do dziewczynki (narrator mówi "ty"). Zdania są bardzo długie: jakby Zabużko kropki zastąpiła przecinkami, co daje ciekawy efekt czegoś w rodzaju gorączkowego szeptu. Bardzo dobrze wpasowuje się taki styl w tę historię, zdradzającą sprawy, o których się nie mówi, opisującej tęsknotę, pragnienie, ból. Opowiadanie jest bardzo krótkie, ale wiele w nim emocji, które autorka świetnie oddała. Trudno mówić o portretach psychologicznych, jednak poznajemy dość, by zrozumieć postępowanie i uczucia zarówno matki, jak i córki. To bardzo poruszający tekst i zrobił na mnie największe wrażenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




