Powieść Lévy
przeleżała kilka tygodni na kanapie w oczekiwaniu na zrecenzowanie.
Przeczytałam błyskawicznie, a do pisania nie mogłam się zabrać.
Na szczęście to książka z biblioteki, terminy gonią, więc albo
teraz, albo wcale, a naprawdę chciałam skrobnąć o niej choć
kilka słów, zwłaszcza że jakiś czas temu czytałam inną powieść
autorki, Złą córkę, i tamta również mi się podobała. Nie mogłam więc znów nie wspomnieć o francuskiej pisarce.