Księga Diny ma już swoje lata (po raz
pierwszy ukazała się w 1989 roku), ale niedawno została wznowiona
(na fali zainteresowania literaturą skandynawską?). Plasuje się w
tej gałęzi literatury skandynawskiej, która – w przeciwieństwie
do kryminałów – mnie interesuje, a więc można ją postawić
koło (niedoścignionych!) Ludzi z Innhaug czy A lasy wiecznie
śpiewają.