Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C. S. Lewis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C. S. Lewis. Pokaż wszystkie posty
"Wszystko jest nowe"
Drugi tom Trylogii kosmicznej jest
bezsprzecznie najlepszy (pierwszy TU). Piszę o nim osobno, bo próba zawarcia
wrażeń ze wszystkich trzech części w jednej notce musiałaby się
skończyć albo najdłuższym postem w historii internetu, albo
potraktować powieści po macoszemu. A byłaby szkoda. Zresztą Lewis
we wstępach zaznacza, że każdą z nich można czytać osobno, i
faktycznie każda jest inna, choć łączy je główny bohater.
Mars oczami Lewisa
Bardzo cenię Lewisa jako humanistę i autora książek religijnych, których mam już całkiem pokaźną kolekcję: genialne Listy starego diabła do młodego, wspaniały Zaskoczony radością, przejmujący Smutek, bardzo mądre Cztery miłości i kilka innych. Bardzo byłam ciekawa Lewisa beletrysty. Opowieści z Narnii podobały mi się, choć nawiązania do Ewangelii były, hmmm, mało subtelne. Ale to w końcu cykl dla dzieci. Jak wypadła fantastyka dla dorosłych?
O miłości całkiem serio
Clive Staples Lewis, Cztery miłości
Wydawnictwo
Media Rodzina
Książek
Lewisa przeczytałam już kilka i zawsze chętnie sięgam po kolejną:
lubię jego styl, lekkość, z jaką porusza ważne tematy, prostotę
i szczerość, a przy okazji mam gwarancję, że czas przeznaczony na
lekturę nie będzie zmarnowany, bo żadna z jego książek nie jest,
z całym szacunkiem dla niektórych twórców, o niczym. Na półce
czekają jeszcze trzy inne tytuły, a na razie w ramach rozważań
wielkopostnych sięgnęłam sobie po Cztery miłości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
