Napisałam wstęp i skasowałam. Tym
razem pójdę na łatwiznę i oddam głos autorce: Zaczęłam pisać
powieść, czy jak to się tam nazywa, o człowieku w tamtych
okolicznościach, z tymi samymi problemami – dziś. Który całym
swoim życiem ciągnie za sobą pełną furę zagadnień
nierozwiązanych, przemilczanych i bardzo niewygodnych dla
wszystkich. O wartościach życia, które zamieniły się w błoto
pod nogami, o wolności mało komu potrzebnej, o Bogu, którego im
dalej w życie, tym bardziej nie ma, o wysiłku wydłubywania Boga z
przebrzmiałych słów.
