Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Janko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Janko. Pokaż wszystkie posty

Wtorkowo-dzieciowo - Po drugiej stronie brzucha



Anna Janko, Maciupek i Maleńtas. Niezwykłe przygody w Brzuchu Mamy
Ilustracje: Artur Gulewicz
Oprawa: twarda
Stron: 64
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Annę Janko już kiedyś przedstawiałam – przede wszystkim poetka, a także autorka dwóch powieści: Dziewczyny z zapałkami i Pasji według świętej Hanki. Tym razem napisała opowieść dla maluchów, którą planowała, odkąd jej córeczka skończyła trzy lata: Żeby wszystkie dzieci mogły sobie przypomnieć ten niezwykły czas, gdy już jesteśmy na świecie, ale jeszcze przed światem ukryci, zapakowani jak prezent...

Historia zaczyna się w momencie, gdy Maciupek i Maleńtas mieszkali w Brzuchu Mamy od niedawna. Nie jest to najlepsza pozycja, jeśli chodzi o wyjaśnianie, skąd się biorą dzieci – mamy tu moją ulubioną wersję, czyli "tatuś mocno przytula mamusię" – ale takich książek jest już na rynku wiele, natomiast żadna z nich (chyba?) nie przedstawia świata z punktu widzenia nienarodzonego maleństwa (choć nie sposób zapomnieć o filmie I kto to mówi).

Wyszłam za mąż jak na wolność...


Anna Janko, Dziewczyna z zapałkami
Wydawnictwo Nowy Świat

Anna Janko (ur. 1957) jest poetką, córką mojej ulubionej Teresy Ferenc i Zbigniewa Jankowskiego. Wierszy jeszcze nie znam, przeczytałam natomiast jedyną powieść, Dziewczynę z zapałkami. Powieść osobistą: nie autobiograficzną, ale karmioną własnym życiem autorki. Odczucia mam mieszane.

Bohaterką-narratorką jest Hanka, młoda kobieta rozczarowana życiem, miłością, rzeczywistością. Wyszła za mąż i nawet nie zdążyła się zachłysnąć wolnością, bo od razu wpadła w pułapkę samotności, braku porozumienia, szarości, życia z dnia na dzień. W codzienności powoli rozmywa się jej własne "ja", maleją ambicje, pęcznieją żale... Pierwsze parędziesiąt stron to stopniowe wkraczanie w dorosły świat, bolesne wrastanie w życie, zbliżanie się do granicy córka – żona; czas, w którym spotyka się wstydliwość i cielesność, strach i pożądanie, nadzieje i obawy. A potem następuje gwałtowne zderzenie i pozostaje tylko mętna szarość, szarość zawiedzionych oczekiwań, papierosowego dymu i pustych ścian zimnego domu.

Hanka jest oczytaną i inteligentną dziewczyną. Początkującą poetką. Z ambicjami. Z biegiem czasu czytanie i pisanie staje się coraz trudniejsze i tylko gdzieś pomiędzy wyrzutami rzucanymi w przestrzeń pobrzmiewają echa dawnych lektur. Teraz już się nie chce. Ma trzydzieści lat i jest zmęczona życiem, a jej małżeństwo to jedna wielka pomyłka. W tym miejscu muszę przyznać, że w ogóle nie było mi żal bohaterki. To prawda, związek z Pawiem nie jest czymś, czego można jej choć przez moment zazdrościć, ale nie mogę tego nie powiedzieć: Hanka częściowo sama jest sobie winna. Czytając te początkowe strony powieści, wspomnienia z młodości, pierwsze miłosne historie, zadawałam sobie pytanie – dlaczego i po co za niego w ogóle wyszła? Bo że nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, miłość wielka i wieczna (którą potem i tak życie weryfikuje, ale przynajmniej jest jakiś fundament!), że nie ma mowy o żadnym porozumieniu dusz – to wiemy na pewno. Wiemy też, że mignęli gdzieś bohaterce lepsi kandydaci na towarzysza życia. A wyszło jak wyszło, chciała się już koniecznie wyrwać, odetchnąć, i skoczyła na głęboką wodę nie badając dna. Jakoś tam tego swojego Pawia kocha, ale od początku przeczuwa, że to nie to. Tylko że koniecznie chciała mieć dom. Z tradycjami. Byle już. A zaraz potem: Dziecko. Dziecko. Muszę mieć dziecko. Inaczej nigdy tu nie zamieszkam. Dziecko zbuduje mi dom, dziecko się mną zaopiekuje. Dziecko znajdzie mi przyjaciół. Oswoi dla mnie teściową i teścia. Będzie moje. Będzie Pawia. Będzie nasze. Będzie jak śliczna kokardka, która zwiąże nas i ozdobi. Portret kobiety pogubionej, niepewnej, zależnej od innych. Czy to dziwne, że nieszczęśliwej?