Wydawnictwo Olejesiuk kojarzy mi się z
przesłodzonymi, przekolorowanymi i raczej słabymi książkami dla
dzieci. Dziesiątki tytułów na jedno kopyto: o cyferkach, o
literkach, o zwierzątkach, wszystko w tej samej, kioskowo-dzieciowej
stylistyce. A tu taka niespodzianka – seria Tony'ego Rossa o Małej
Księżniczce. Bardzo nam przypadła do gustu!