Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Lipska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Lipska. Pokaż wszystkie posty

Piątkowe spotkanie z poezją - jeszcze raz Ewa Lipska

O wierszach Ewy Lipskiej już kiedyś pisałam. Tym razem przyniosłam z biblioteki zgarnięty niemal przypadkiem kolejny tomik – i znów dałam się oczarować. Odbieram te wiersze zupełnie inaczej niż twórczość księdza Twardowskiego czy Teresy Ferenc – zachwycają mnie na płaszczyźnie formalnej: dobór słów, zestawienia obrazów, spojrzenie, myśl poetki. Zawsze zamykam zbiór z poczuciem, że obcowałam z naprawdę dobrymi wierszami.
Źródło zdjęcia.

Piątkowe spotkania z poezją - Ewa Lipska


Ewa Lipska (ur. 1945) to jedna z najpłodniejszych chyba współczesnych polskich poetek. Autorka ogromnej ilości tomików (30?), które ukazują się regularnie od 1967 roku. Z jej twórczością po raz pierwszy zetknęłam się na studiach, ale były to wiersze wcześniejsze: z lat 70. i 90. Tym razem sięgnęłam po tomik Pogłos wydany w 2010 roku i odnalazłam inną poetkę, choć niektóre tematy są tu nadal obecne.


Tytułowy pogłos to echa, widma przeszłości, urywki wspomnień, głosy nieprzemijające, bo odbijające się i cały czas kształtujące tu i teraz podmiotu lirycznego.

Droga pani Schubert, nie mogę wytłumić
powracającej przeszłości. Hałaśliwych kłótni
języków obcych. Nie mogę wyciszyć głośnej
gorączki naszych rozpalonych głów.

Co ciekawe, podmiotem lirycznym często jest mężczyzna. Próbuje się odsunąć, oddzielić, odetchnąć choć na chwilę od wszechobecnych obrazów, myśli, głosów, ludzi (coraz bardziej dokucza mi/ nadmiar ludzkości. Jestem popychany, trącany,/ ginę w czyichś ramionach. Straszy mnie miasto). Niestety, bez powodzenia – jeszcze nie czas.