Teodora
Dimowa, Matki
Państwowy
Instytut Wydawniczy, seria Biblioteka Babel
Prawie
porzuciłam tę książkę w połowie. Nie żeby była jakaś
strasznie nudna, ale pierwsze 80 stron (czyli połowa) mnie nie
zachwyciło – czytałam kilka dni (!) i nie miałam wielkiej ochoty
brnąć dalej. Z drugiej strony nie była aż tak beznadziejna, żeby
definitywnie odmówić jej szansy. Odłożyłam, przeczytałam dwie
inne, wróciłam do Matek. I doczytałam jednym tchem.
