Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wacław Oszajca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wacław Oszajca. Pokaż wszystkie posty

Piątkowe spotkanie z poezją - Wacław Oszajca

Teoretycznie wiersze Wacława Oszajcy (ur. 1947) powinny się wpisywać w nurt poezji kapłańskiej – autor jest przecież jezuitą – są jednak na jej tle osobne i inne. Być może dlatego, że poeta zaczął pisać dopiero wtedy gdy zabrakło mu języka, w którym mógłby opowiadać to, co mu zostawało z katechezy i kazań, bo doszedł do wniosku, że nie wszystko można wyrazić językiem katechetyczno-homiletycznym. Nie doświadczenie religijne wysuwa się tu na pierwszy plan, ale zwykłe refleksje. I to jest właśnie ta „reszta większa od całości“.

Minipiątek z poezją

Od dwóch tygodni czytam sobie zbiór wierszy Wacława Oszajcy. Za jakiś czas poświęcę mu pełnowymiarową notkę, a na razie chciałabym Wam zacytować jeden utwór, który mnie urzekł – króciutki, prosty, a jakże wymowny... Dla mnie – świetny. Całe trzy wersy (z tomu Pragnienie nienazwanego, cykl Z dnia na dzień). Jak Wam się podoba?

być albo nie być
pseudoproblem
jestem