O tym, że mam ogromny sentyment do
legend arturiańskich, wspominałam już przy okazji niezbyt
fortunnego spotkania z cornwellowską wersją. Nie mogłam więc nie
przeczytać poematu Tolkiena, który po polsku ukazał się
stosunkowo niedawno (2009). Na szczęście wypadło znacznie lepiej. W końcu Tolkien to Tolkien :)
Jeśli znacie jeszcze jakieś warte
uwagi teksty o królu Arturze, koniecznie podrzućcie tytuły w
komentarzach!