Kiedy bogowie byli ludźmi


Olga Tokarczuk, Anna In w grobowcach świata
Wydawnictwo Znak, seria Mity

Olga Tokarczuk (ur. 1962), z wykształcenia psycholog, jest chyba jedną z najbardziej znanych i rozpoznawalnych współczesnych polskich pisarek. Laureatka nagrody Nike, poza powieściami (E. E., Prawiek i inne czasy, Dom dzienny, dom nocny, Bieguni) tworzy scenariurze, eseje, wiersze. Jej książki są różnorodne, ciekawe i specyficzne. Autorka chętnie sięga po mity, archetypy i ważne motywy kulturowe; przenosi czytelnika w uniwersalną przestrzeń ponad czasem.

Anna In... to aktualizacja i interpretacja prastarego mitu o Inannie, sumeryjskiej bogini miłości i wojny (imię bohaterki jest anagramem imienia bogini i w miarę postępowania opowieści coraz bardziej zbliża się do swojej pierwotnej wersji). Inanna schodzi do podziemi, do swojej siostry – władczyni świata zmarłych, Ereszkigal – a następnie wraca na powierzchnię, zaburzając odwieczny porządek świata i przeciwstawiając się najbardziej podstawowemu ze wszystkich praw. Historia ta została zapisana na glinianych tabliczkach (cały czas jeszcze tłumaczonych); wiele w niej miejsc niejasnych lub brakujących, co sprawia, że podczas lektury wielokrotnie przyjdzie spytać: dlaczego? po co? Opowieść, która miała tłumaczyć i porządkować świat, pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi – ale tylko w pierwotnej wersji, bo Tokarczuk te luki uzupełnia fragmentami innych mitów lub tym, co podpowiada jej wyobraźnia, intuicja, znajomość ludzkiej psychiki (bo sumeryjscy bogowie wydawali się bardzo ludzcy).




Bogini Inanna. Źródło.
Tuż przed zejściem do podziemi Anna In przykazuje swojej przyjaciółce, Ninie Szubur, by w razie potrzeby po trzech dniach udała się do trzech bogów ojców po pomoc: oni będą wiedzieli, co robić. Jej pewność siebie i wiara w innych przerosła jednak rzeczywistość – władcy nie palą się do pomocy, mają dość ambitnej, aktywnej i odważnej Anny, która nie przejmuje się żadnymi regułami i ograniczeniami. Dopiero Ninma, jej matka, uzyskuje pomoc od opieszałych bogów, grożąc, że w przeciwnym wypadku nie wzejdzie ani jedno nasiono, ustaną pory roku, i słońce zatrzyma się w pół drogi, i będą rządzić pustym światem, świecić samym sobie. Jednak by uwięziona siostra mogła wrócić, ktoś musi zająć jej miejsce – upiorny orszak odprowadza ją na powierzchnię i nie daje za wygraną, póki nie porwie nowej ofiary.

Autorka robi coś więcej, niż tylko przepisuje mit na nowo i udostępnia szerszemu kręgowi odbiorców: uzupełnia go, wzbogaca i osadza w nowej przestrzeni. Miasto, po którym poruszamy się wraz z bohaterami, to liczne poziomy połączone windami; na najwyższych mieszkają bogowie, niżej ludzie z różnych warstw społecznych, a więc przestrzeń – jak to w mitach – jest naładowana znaczeniem. Zwierzęta i przedmioty ożywają, choć świat nie stanowi już integralnej całości jak w dawnych opowieściach: raczej wydaje się podzielony, trochę chaotyczny, a fragmentaryczność narracji i obrazy zestawione obok siebie wzmagają to odczucie (w Posłowiu Tokarczuk pisze, że świadomie zdecydowała się na taką "komiksową" formę). Dodatkowo autorka oddaje głos kilku narratorom, pokazując w ten sposób, że mit jest opowieścią każdego z osobna i wszystkich jednocześnie (stąd powtarzająca się formuła "ja każda, która opowiadam"): świat składa się z punktów widzenia, a ja jestem jednym z nich.

Świątynia Inanny w Uruk. Źródło.
Bogowie Tokarczuk są, jak już wspomniałam, bardzo ludzcy: jedni egoistyczni, drudzy dobrzy i kochający; porywczy, zadufani w sobie, szukający przyjemności... bawiący się kosztem swoich stworzeń. Autorka uzupełnia mit o Inannie o inną opowieść: stworzenie człowieka. Historia jest wstrząsająca i bardzo mocno przemawia do wyobraźni. Ludzkie istoty są kalekie, słabe, nieme, pokraczne; bogowie – okrutni i bezmyślni. Jednocześnie słabo w tej książce wypadają mężczyźni: pasywni, słabi, skupieni na sobie, podczas gdy kobiety są aktywne, odważne, zdolne do ofiary i lojalne. W ten sposób Tokarczuk powraca do wzorców kultury matriarchalnej, z której wyrasta omawiany mit: i mimo że teoretycznie najwyższymi istotami w tym świecie też są mężczyźni (choć trzeba zaznaczyć, że płeć jest tu rozumiana dość umownie), to jednak właśnie kobiety dają życie i mają rzeczywistą władzę.

Tokarczuk sięgnęła po mit, który jest pierwszą z wielu historii o wędrówce do podziemi, znanych nam z innych mitologii: greckiej, rzymskiej, skandynawskiej. Motyw niezwykle ważny, bo obecny wszędzie tam, gdzie ludzie tworzą opowieści i próbują zrozumieć świat: która społeczność bowiem nie potrzebuje oswoić grozy śmierci, nie potrzebuje nadziei na jakieś dalsze życie? To wyobrażenia stare jak ludzkość i wciąż żywe w naszej kulturze i świadomości.

Na końcu książki znajdziemy dość obszerne Posłowie, w którym autorka opowiada o swoim rozumieniu mitu, przywołuje pierwotną wersję sumeryjskiej historii, wskazuje miejsca, które sama uzupełniła i omawia całą pracę, a także podaje źródła, z których korzystała. To niezwykle ciekawa część, wiele wyjaśniająca i myślę, że dla przeciętnego czytelnika niezbędna do zrozumienia książki, ale interesująca nawet sama w sobie, w oderwaniu od reszty tekstu. Osobiście podziwiam panią Tokarczuk za nieprzeciętną wyobraźnię, ciekawe pomysły, umiejętność operowania językiem i obszerną wiedzę: lektura jej książek zawsze jest dla mnie wzbogacającym przeżyciem.

Można by jeszcze bardzo wiele powiedzieć o Annie In... To książka wielowymiarowa, wymagająca, ale bardzo ciekawa i z pewnością warta przeczytania. Niedawno wspominałam, że bardzo mnie interesują legendy, mity i baśnie – opowieści założycielskie, historie od wieków budujące naszą świadomość, ukazujące sposób myślenia człowieka nie tak bardzo odmienny od naszego: w tym naszym hipernowoczesnym świecie wciąż nosimy w sobie te same podstawowe pragnienia, potrzeby i lęki. Polecam.

Moja ocena: 8/10.

Na koniec jeszcze oddam głos Autorce (cytat z Posłowia):

Jest jeszcze inna niepokojąca możliwość: istnieją opowieści wzorcowe, w pewnym sensie niezależne od człowieka, opowieści – wzory, struktury, algorytmy narracyjne – i do nich można dopasować każde indywidualne, niepowtarzalne istnienie, każdą pojedynczą cechę egzystencji. Wszystko już było, lecz nie w sensie postmodernistycznego wyczerpania wszelkich wzorców, lecz w sensie głębszym, ontologicznym, platońskim. "Wszystko już było" nie jako stan znudzonego umysłu współczesnego człowieka, lecz jako odkrycie głębokiego porządku egzystencji. To nie my opisujemy te wzory, lecz – odwrotnie – to one opisują nas. (...)
Istotą mitu jest przeczucie, że widzialny doświadczalny świat społeczny, kulturowy jest zaledwie chaotycznym przejawem głębszego porządku (...). Kiedyś ludzie nie funkcjonowali na tylu poziomach co my, lecz za to byli o wiele bardziej zintegrowani. (...) potrzebujemy starych mitów i potrzebujemy ich nowych interpretacji – żeby znów scalić świat, choćby za pomocą cudzysłowu. 

11 komentarzy:

  1. Och, mam tę książkę w planach już baaardzo długo; ponieważ mitologia to mój konik, z chęcią przeczytałabym opowieść o Inannie napisaną na nowo. Cieszy mnie to świeże spojrzenie autorki i wielowymiarowość historii, no i Twoja wysoka ocena. Nie tylko przypomniałaś mi, jak bardzo chciałam przeczytać tę książkę, ale też utwierdziłaś w słuszności mojego wyboru:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie słyszałam dotąd o tej książce, a widzę, że jest całkiem interesująca
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że pani Tokarczuk zrobiła w tej powieści, to co C.S. Lewis w "Dopóki mamy twarze".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, chętnie się przekonam :)

      Usuń
  4. Swego czasu mitologia była moją pasją, zaczytywałam się w mitach i z zafascynowaniem śledziłam losy bogów. Ta książka ponownie wzbudziła moje zainteresowanie tą dziedzina i bardzo chętnie dopadłabym tę pozycję.
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twórczość Olgi Tokarczuk jest mi wciąż obca. Wprawdzie próbowałam coś tam czytać jej pióra kilka lak temu, ale zupełnie nie zrozumiałam o co chodzi. Może dlatego, że za młoda i za głupia jeszcze byłam. ;) A zdaje mi się, że styl ma ta pani dość specyficzny. Teraz chcę spróbować znowu. "Anna In..." kusi mnie bardzo, bo lubię czasem książki stanowiące reinterpretację mitów, podań, legend lub inspirowane takowymi. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy poleciłabym ją na sam początek, jest dość trudna w odbiorze, może "Dom dzienny, dom nocny"? Też mi się bardzo podobał i to właśnie była jedna z pierwszych jej książek, jakie czytałam.

      Usuń
  6. To kolejna ciekawa recenzja tej książki, może właśnie od niej rozpoczną znajomość z pisarką. Lubię takie rozprawianie się z mitami, tworzenie ich na nowo, wzbogacanie, tłumaczenie po swojemu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie spróbuj koniecznie, choć książka jest dość specyficzna i nie każdemu może się spodobać :)

      Usuń
  7. Och, ta seria Mity to moja ulubiona. A powieść Tokarczuk w niej błyszczy, prawda? Czytałaś też inne z tej serii?
    Mnie lektura "Anny In" zbiegła się w czasie z lekturą "Welinu" i "Atramentu" Duncana - tam również ten (ba, i nie tylko ten, mnóstwo innych) mit jest przytaczany, a raczej interpretowany. Polecam gorąco, jeśli tylko będziesz miała ochotę na niezłą książkową jazdę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Jeszcze nie czytałam innych, ale na Bookchange dwa tygodnie temu zdobyłam właśnie kolejną, brałam w ciemno :)

      Usuń