Wtorkowo-dzieciowo - Nie taka szkoła straszna...


Rob Scotton, Kotek Splotek
Oprawa: twarda
Stron: 32
Wydawnictwo: Vesper

Kolejna książka Roba Scottona, autora Baranka Bronka. Tym razem bohaterem jest młody kotek, którego wkrótce czeka pierwszy dzień w szkole. Splotek bardzo się denerwuje i wolałby zostać w domu, więc szuka różnych wymówek. Na nic się jednak zdają: Mama jest nieugięta. By poczuć się raźniej, kotek zabiera ze sobą przyjaciela Zygmunta (myszkę!). Na miejscu czeka na niego nauczycielka, pani Kizia-Mizia, oraz nowi koledzy. Okazuje się, że szkoła nie jest taka straszna, jak się wydawało...


Tekstu jest tym razem więcej, gdyż książka – ze względu na tematykę – jest przeznaczona dla trochę starszych czytelników. Historia jest zabawna i ciekawa, wiele się tu dzieje – zarówno treściowo, jak i graficznie. Podobnie jak w Baranku Bronku, na pierwszy plan wysuwają się oczywiście ilustracje – puszyste, mięciutkie koty zestawione z prostą kreską otoczenia. Tak jak poprzednio, książka jest oszczędna kolorystycznie: tym razem jest to gama szarości z pojedynczymi żywymi akcentami. Co w żadnym wypadku nie oznacza, że książka jest ponura, raczej – klimatyczna.

To kolejna wspaniała pozycja autora. Zawierająca solidną dawkę humoru, mądra, prosta; pomaga oswajać dziecięce lęki przed nieznanym. Pozycja naprawdę godna polecenia!

Także Splotek jest bohaterem większej ilości historii, u nas niestety (na razie?) niedostępnych. Mam nadzieję, że to się zmieni :)

Za książkę bardzo dziękujemy wydawnictwu Vesper. 

7 komentarzy:

  1. Książeczka świetna, ale te ilustracje dość... przerażające. Nie żebym tęskniła do disneyowskiej kreski, ale te tu są jakieś takie ponure...
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas lektury ilustracje wcale nie wydają się ponure, jest sporo kontrastujących akcentów i świetnie to w rzeczywistości wygląda, naprawdę!

      Usuń
  2. Ale była ze mnie ignorantka, nie interesowałam się książkami dla dzieci, póki nie pojawiła się w moim otoczeniu bratanica. Teraz chętnie czytam o wszelkich książkach z myślą, że będę jej mogła coś wybrać i przeczytać :)A Kotek Splotek już kupił moje dziecięce serce :)A ilustracje cudowne :)Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Książeczka wydaje się być wartościowa. Szkoda, że ja takiej nie miałam... :) Pamiętam, że pierwszego dnia w szkole dostałam histerii, gdy przyszło mi rozstać się z mamą... Za to, gdy po południu mama przyszła mnie odebrać również ryczałam... Tym razem dlatego, że nie miałam zamiaru wracać do domu... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie miałam takiej traumy, bo wcześniej chodziłam do przedszkola :)

      Usuń
  4. Zapraszam po odbiór wyróżnienia ;)
    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/04/losowanie-candy.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam baranka, kotka też będę mieć :)

    OdpowiedzUsuń